Jeśli na początku pomyślisz o tym, że się boisz, to jesteś skazany na porażkę” — wywiad z funkcjonariuszkami Staży Granicznej

Dziś za­pra­szam Was do prze­czy­ta­nia szcze­gól­nie waż­nej dla mnie roz­mo­wy z mo­imi ko­le­żan­ka­mi peł­nią­cy­mi służ­bę w Stra­ży Gra­nicz­nej. Od kil­ku lat sa­ma pra­cu­ję w tej for­ma­cji, jed­nak nie je­stem funk­cjo­na­riu­szem. My­ślę, że trze­ba do te­go od­czu­wać pew­ne­go ro­dza­ju po­wo­ła­nie, bo służ­ba w for­ma­cji mun­du­ro­wej to nie prze­lew­ki i nie­rzad­ko wy­ma­ga po­świę­ceń. Mi­mo że sa­ma ta­kie­go po­wo­ła­nia nie od­czu­łam, przez kil­ka lat mo­jej pra­cy w Stra­ży Gra­nicz­nej po­zna­łam śro­do­wi­sko o bar­dzo cie­ka­wej i zu­peł­nie in­nej spe­cy­fi­ce niż to, z któ­rym ze­tknę­łam się pra­cu­jąc w fir­ma­ch pry­wat­ny­ch. Do for­ma­cji tra­fi­łam tro­chę przez przy­pa­dek i przy­znam, że za­nim zło­ży­łam apli­ka­cję na sta­no­wi­sko w Ze­spo­le do spraw Dys­cy­pli­nar­ny­ch, nie mo­głam za­pa­mię­tać, czy je­st to Straż czy Służ­ba Gra­nicz­na. Do tej po­ry zresz­tą nie­któ­rzy zna­jo­mi py­ta­ją mnie jak mi się pra­cu­je wśród „cel­ni­ków”, więc zda­ję so­bie spra­wę, że szcze­gól­nie w War­sza­wie nie ma świa­do­mo­ści, czym wła­ści­wie zaj­mu­je się Straż Gra­nicz­na i że je­st to zu­peł­nie coś in­ne­go niż Służ­ba Cel­na 😉

Przez ostat­ni­ch kil­ka lat nie tyl­ko na­uczy­łam się wie­lu rze­czy, któ­ry­ch nie mia­ła­bym oka­zji po­znać w in­nym miej­scu (bo gdzie in­dziej do­wie­dzia­ła­bym się o za­sa­da­ch kon­wo­jo­wa­nia cu­dzo­ziem­ców, pro­ce­sie kon­tro­li gra­nicz­nej, czy to­po­gra­fii i stre­fa­ch za­strze­żo­ny­ch lot­ni­ska), ale też spo­tka­łam wie­lu świet­ny­ch funk­cjo­na­riu­szy, w tym tak­że wie­le dziel­ny­ch dziew­czyn. Dla­te­go wła­śnie chcia­łam, by Ju­sty­na i Mar­ta — funk­cjo­na­riusz­ki Nad­wi­ślań­skie­go Od­dzia­łu Stra­ży Gra­nicz­nej, opo­wie­dzia­ły Wam jak wy­glą­da służ­ba w for­ma­cji mun­du­ro­wej i przy­bli­ży­ły spe­cy­fi­kę za­dań wy­ko­ny­wa­ny­ch przez Straż Gra­nicz­ną. Co­raz wię­cej osób, w tym rów­nież ko­biet, chce wstą­pić do służ­by, więc mam na­dzie­ję, że po prze­czy­ta­niu na­szej roz­mo­wy do­wie­cie się tro­chę wię­cej o tym z czym ona się wią­że. Ze wzglę­du na spe­cy­fi­kę służ­by zde­cy­do­wa­ły­śmy, że nie bę­dzie­my pu­bli­ko­wać na­zwi­sk oraz wi­ze­run­ku dziew­czyn, a imię jed­nej z ni­ch zo­sta­ło zmie­nio­ne.

By­cie funk­cjo­na­riu­szem Stra­ży Gra­nicz­nej to za­ję­cie nie­stan­dar­do­we, szcze­gól­nie w War­sza­wie. Skąd po­my­sł by zo­stać funk­cjo­na­riu­szem? Czy wstą­pie­nie do służb mun­du­ro­wy­ch by­ło dzie­łem przy­pad­ku, czy ra­czej re­ali­za­cją Wa­szy­ch za­wo­do­wy­ch ma­rzeń?

Ju­sty­na: Od­kąd pa­mię­tam chcia­łam słu­żyć w Stra­ży Gra­nicz­nej, więc w mo­im przy­pad­ku nie by­ło kwe­stią „czy bę­dę sta­rać się o przy­ję­cie do służ­by”, tyl­ko „kie­dy”. W mo­ich ro­dzin­ny­ch stro­na­ch, na Pod­kar­pa­ciu, nie je­st to za­ję­cie tak eg­zo­tycz­ne jak w War­sza­wie 😉 Za­de­cy­do­wa­łam, że war­to naj­pierw po­sta­wić na na­ukę i skoń­czyć stu­dia, więc o przy­ję­cie do służ­by sta­ra­łam się do­pie­ro po obro­nie pra­cy ma­gi­ster­skiej na kie­run­ku sto­sun­ki mię­dzy­na­ro­do­we.

Mar­ta: To trud­ne py­ta­nie. Ge­ne­ral­nie nie chcia­łam słu­żyć w Stra­ży Gra­nicz­nej, głów­nie ze wzglę­du na fakt, że mój ta­ta też był funk­cjo­na­riu­szem i tak bar­dzo ko­chał swo­ją pra­cę, że miał ma­ło cza­su dla ro­dzi­ny. Dla­te­go kie­dyś po­wie­dzia­łam so­bie, że w ży­ciu nie mo­gła­bym tak funk­cjo­no­wać i ob­ra­łam bar­dziej kie­ru­nek ma­my, któ­ra je­st na­uczy­ciel­ką.

Czy­li służ­bę po­strze­ga­łaś przez pry­zmat ka­rie­ry za­wo­do­wej Two­je­go ta­ty?

Mar­ta: Tak, i ja sa­ma też by­łam po­strze­ga­na przez pry­zmat je­go ka­rie­ry, kie­dy za­czy­na­łam peł­nić służ­bę w pla­ców­ce, w któ­rej kie­dyś on rów­nież słu­żył. Wra­ca­jąc do py­ta­nia o po­wo­dy mo­je­go przyj­ścia do Stra­ży Gra­nicz­nej, mia­ły na to wpływ rów­nież nie­przy­jem­ne sy­tu­acje z mo­imi po­przed­ni­mi pra­co­daw­ca­mi w fir­ma­ch pry­wat­ny­ch. Bar­dzo sta­ra­łam się w pra­cy, a zda­rza­ło się, że pie­nią­dze nie by­ły wy­pła­ca­ne na czas. Wte­dy jesz­cze stu­dio­wa­łam, więc w tym wszyst­kim by­ło du­żo ner­wów. Aku­rat skoń­czył się okres, w któ­rym po­szu­ki­wa­no na­uczy­cie­li (bo już w mar­cu trze­ba sta­rać się o to, by z po­cząt­kiem ro­ku szkol­ne­go we wrze­śniu, zo­stać za­trud­nio­nym w szko­le), a to był czer­wiec, więc nie mia­łam już szans na etat. Wte­dy ma­ma za­chę­ci­ła mnie, że­bym przy­naj­mniej spró­bo­wa­ła do­stać się do Stra­ży Gra­nicz­nej. Na po­cząt­ku ze­zło­ści­łam się, ale po­tem prze­my­śla­łam spra­wę i stwier­dzi­łam, że nie mam nic do stra­ce­nia. Mo­gę spró­bo­wać przej­ść pierw­szy etap re­kru­ta­cji, a póź­niej po­dej­mę de­cy­zję, czy rze­czy­wi­ście chcę peł­nić służ­bę w for­ma­cji. Wy­szłam z za­ło­że­nia, że al­bo się do­sta­nę, al­bo nie – cał­ko­wi­cie na lu­zie.

Osta­tecz­nie uda­ło mi się przej­ść pierw­szy etap i zo­sta­łam za­pro­szo­na na eg­za­mi­ny w Cen­tral­nym Ośrod­ku Szko­le­nia Stra­ży Gra­nicz­nej w Ko­sza­li­nie. Na miej­scu po­zna­łam oso­by, z któ­ry­mi w ra­zie cze­go mia­ła­bym iść na kurs pod­sta­wo­wy i zmie­ni­łam sto­su­nek do tej służ­by. By­ło to bar­dzo faj­ne prze­ży­cie i mo­gę po­wie­dzieć, że w Stra­ży Gra­nicz­nej zna­la­złam się dzię­ki lu­dziom po­zna­nym pod­czas re­kru­ta­cji i na kur­sie. Mo­bi­li­zo­wa­li­śmy się i do­pin­go­wa­li­śmy na­wza­jem.

A co stu­dio­wa­łaś za­nim przy­szłaś do Stra­ży Gra­nicz­nej?

Mar­ta: Wy­cho­wa­nie fi­zycz­ne. W mo­men­cie kie­dy przyj­mo­wa­łam się do for­ma­cji mia­łam skoń­czo­ne stu­dia li­cen­cjac­kie i by­łam w trak­cie stu­diów ma­gi­ster­ski­ch.

Czy wyż­sze wy­kształ­ce­nie je­st w ogó­le przy­dat­ne w Stra­ży Gra­nicz­nej?

Ju­sty­na: Je­śli cho­dzi stric­te o służ­bę w Stra­ży Gra­nicz­nej to dy­plom ma­gi­stra lub li­cen­cja­ta je­st wa­run­kiem ko­niecz­nym do mia­no­wa­nia na nie­któ­re, wyż­sze sta­no­wi­ska służ­bo­we, więc si­łą rze­czy je­śli chce­my roz­wi­jać się i nie ogra­ni­czać ka­rie­ry za­wo­do­wej do naj­niż­szy­ch sta­no­wi­sk, wyż­sze wy­kształ­ce­nie pierw­sze­go lub dru­gie­go stop­nia je­st nie­zbęd­ne. Po­za wszyst­kim, ni­gdy nie wia­do­mo jak po­to­czy się na­sza ścież­ka za­wo­do­wa, a dy­plom wyż­szej uczel­ni to coś, cze­go nikt nam nie za­bie­rze, więc war­to nie­za­leż­nie od ka­rie­ry za­wo­do­wej, po­sta­wić rów­nież na na­ukę.

Kie­dyś wy­kształ­ce­nie mia­ło rów­nież zna­cze­nie koń­cząc szko­le­nie pod­sta­wo­we, gdyż oso­by ze śred­nim wy­kształ­ce­niem kie­ro­wa­ne by­ły bez­po­śred­nio na szko­le­nie w za­kre­sie szko­ły pod­ofi­cer­skiej, zaś Ci po­sia­da­ją­cy wyż­sze wy­kształ­ce­nie kie­ro­wa­ni by­li bez­po­śred­nio na szko­le­nie w za­kre­sie szko­ły cho­rą­ży­ch. Ale by­ło to pra­wie 7 lat te­mu, a na dzień dzi­siej­szy kan­dy­dat przy­ję­ty do służ­by w Stra­ży Gra­nicz­nej zo­sta­je mia­no­wa­ny na sta­no­wi­sko kur­san­ta i nie­za­leż­nie od wy­kształ­ce­nia kie­ro­wa­ny je­st na szko­le­nie pod­sta­wo­we i na­stę­pu­ją­ce bez­po­śred­nio po nim szko­le­nie w za­kre­sie szko­ły pod­ofi­cer­skiej.

Oczy­wi­ście moż­na sta­rać się do­stać do wyż­szej szko­ły ofi­cer­skiej, w któ­rej na­uka trwa pięć lat i koń­czy się ją ze stop­niem pod­po­rucz­ni­ka, a po­tem pró­bo­wać prze­nie­ść się do for­ma­cji, no ale to już in­na baj­ka… choć w na­szy­ch sze­re­ga­ch ma­my wie­lu ta­ki­ch funk­cjo­na­riu­szy.

Są opi­nie, że re­kru­ta­cja do służb mun­du­ro­wy­ch wy­ma­ga wy­trwa­ło­ści, czy to praw­da? Jak dłu­go trwał pro­ces Wa­szej re­kru­ta­cji do Stra­ży Gra­nicz­nej?

Mar­ta: Oko­ło pół­to­ra ro­ku, ale mnie to nie prze­szka­dza­ło, bo nie mia­łam ja­kie­goś ci­śnie­nia by szyb­ko się do­stać. W mię­dzy­cza­sie ro­bi­łam swo­je, pra­co­wa­łam w fir­ma­ch pry­wat­ny­ch, więc nie na­rze­ka­łam.

Ju­sty­na: Zga­dzam się z tą opi­nią — re­kru­ta­cja do Stra­ży Gra­nicz­nej wy­ma­ga tro­chę cier­pli­wo­ści. Na pro­ce­du­rę na­bo­ru skła­da się kil­ka eta­pów –wstęp­na roz­mo­wa kwa­li­fi­ka­cyj­na, ba­da­nie psy­cho­lo­gicz­ne, ba­da­nie psy­cho­fi­zjo­lo­gicz­ne tzw. po­tocz­nie uj­mu­jąc „wy­kry­wa­cz kłam­stw”, a póź­niej już te­st z wie­dzy ogól­nej i ję­zy­ka ob­ce­go, eg­za­min ze spraw­no­ści fi­zycz­nej i ko­lej­na roz­mo­wa kwa­li­fi­ka­cyj­na ze spe­cjal­nie po­wo­ła­ną ko­mi­sją, któ­re prze­pro­wa­dza­ne są w jed­nym z ośrod­ków szko­le­nia Stra­ży Gra­nicz­nej. Oczy­wi­ście je­śli nie przej­dzie­my jed­ne­go z ty­ch eta­pów, nie zo­sta­je­my za­kwa­li­fi­ko­wa­ni do na­stęp­ne­go. Mo­że więc oka­zać się, że od­pad­nie­my na roz­mo­wie kwa­li­fi­ka­cyj­nej, czy  też po zło­że­niu do­ku­men­tów re­kru­ta­cyj­ny­ch, a są przy­pad­ki, w któ­ry­ch ktoś od­pa­da na ostat­nim eta­pie pro­ce­du­ry, tj. ko­mi­sji le­kar­skiej.

Je­śli cho­dzi o mo­ją re­kru­ta­cję, to trwa­ło to rów­nież jak u mo­jej ko­le­żan­ki oko­ło pół­to­ra ro­ku i z uwa­gi na upływ 12 mie­się­cy od ba­da­nia mu­sia­łam dwu­krot­nie pod­cho­dzić za­rów­no do ba­da­nia psy­cho­lo­gicz­ne­go, jak rów­nież do wa­rio­gra­fu.

Po po­zy­tyw­nym za­koń­cze­niu pro­ce­du­ry kwa­li­fi­ka­cyj­nej no­wo przy­ję­ty funk­cjo­na­riu­sz w stop­niu sze­re­go­we­go Stra­ży Gra­nicz­nej, od­by­wa kurs pod­sta­wo­wy i pod­ofi­cer­ski w jed­nym z ośrod­ków szko­le­nia Stra­ży Gra­nicz­nej – za­zwy­czaj je­śli cho­dzi o na­sz Od­dział je­st to Ko­sza­lin lub Kę­trzyn. Ta­ki kurs obec­nie trwa oko­ło 7 mie­się­cy i koń­czy się uzy­ska­niem stop­nia ka­pra­la Stra­ży Gra­nicz­nej.

4

Po­roz­ma­wiaj­my te­raz o tym, czym zaj­mu­je­cie się na peł­niąc co­dzien­ną służ­bę w Stra­ży Gra­nicz­nej. Ja­kie sta­no­wi­ska do tej po­ry zaj­mo­wa­ły­ście i ja­kie za­da­nia wy­ko­ny­wa­ły­ście?

Mar­ta: Po kur­sie zo­sta­łam skie­ro­wa­na do Pla­ców­ki Stra­ży Gra­nicz­nej War­sza­wa – Okę­cie na sta­no­wi­sko w pio­nie kon­tro­li bez­pie­czeń­stwa lo­tów. To był jesz­cze czas, kie­dy funk­cjo­na­riu­sze Stra­ży Gra­nicz­nej zaj­mo­wa­li się bez­po­śred­nio prze­pro­wa­dza­niem kon­tro­li bez­pie­czeń­stwa ba­ga­żu i osób, te­raz spra­wu­je­my je­dy­nie nad­zór nad kon­tro­lą. Słu­ży­łam w sys­te­mie zmia­no­wym, a każ­da zmia­na trwa­ła 12 go­dzin. Po­zna­łam tam spo­ro osób i ktoś stwier­dził, że nada­wa­ła­bym się do peł­nie­nia służ­by w Wy­dzia­le Za­bez­pie­cze­nia Dzia­łań, któ­ry zaj­mu­je się bar­dziej za­bez­pie­cze­niem i re­ali­za­cją dzia­łań w te­re­nie. Zo­sta­łam umó­wio­na na roz­mo­wę do na­czel­ni­ka te­go wy­dzia­łu. Mia­łam tro­chę szczę­ścia, bo aku­rat do służ­by w Wy­dzia­le Za­bez­pie­cze­nia Dzia­łań po­szu­ki­wa­no ko­bie­ty. Sły­sza­łam, że opró­cz mnie o to sta­no­wi­sko sta­ra­ły się trzy oso­by, a re­kru­ta­cja z róż­ny­ch wzglę­dów tro­chę się prze­dłu­ża­ła. Osta­tecz­nie uda­ło mi się do­stać do te­go Wy­dzia­łu  i peł­ni­łam tam służ­bę przez oko­ło pięć lat.

A jak wy­glą­da­ła spe­cy­fi­ka dzia­łań re­ali­zo­wa­ny­ch przez Cie­bie w tym wy­dzia­le?

Mar­ta: Od ra­zu za­zna­czę, że peł­ni­łam służ­bę w sek­cji od­wo­do­wej, któ­ra ma zu­peł­nie in­ne za­da­nia niż sek­cja re­ali­za­cji dzia­łań. Sek­cja od­wo­do­wa je­st za­an­ga­żo­wa­na w bar­dzo wie­le róż­ny­ch za­dań – od mo­ni­to­ro­wa­nia szla­ków ko­mu­ni­ka­cyj­ny­ch, czy­li kon­tro­li dro­go­wy­ch, przez za­bez­pie­cze­nie dzia­łań zwią­za­ny­ch z kon­tro­lą le­gal­no­ści po­by­tu cu­dzo­ziem­ców, wspar­cie na gra­ni­cy mię­dzy in­ny­mi na dro­go­wy­ch przej­ścia­ch gra­nicz­ny­ch, wspar­cie rów­nież lot­ni­czy­ch przej­ść gra­nicz­ny­ch, mię­dzy in­ny­mi w Mo­dli­nie i na Okę­ciu i re­ali­zo­wa­ny­ch przez ni­ch dzia­łań w te­re­nie; po ochro­nę i za­bez­pie­cze­nie obiek­tów, czy­li za­da­nia bar­dzo wszech­stron­ne.

Co po­do­ba­ło Ci się naj­bar­dziej w co­dzien­nej służ­bie w WZD?

Mar­ta: To, że każ­dy dzień wy­glą­dał ina­czej. Mnie aku­rat to od­po­wia­da­ło, bo wia­do­mo, że są oso­by, któ­re wo­lą spe­cja­li­zo­wać się w wą­skiej dzie­dzi­nie. Ja bar­dzo lu­bię się uczyć, zdo­by­wać no­we do­świad­cze­nia, na­po­ty­kać pro­ble­my do roz­wią­za­nia – póź­niej mam więk­szą sa­tys­fak­cję kie­dy uda­je mi się prze­brnąć przez to. Po­do­ba­ła mi się spe­cy­fi­ka za­dań, ale przede wszyst­kim po­do­ba­li mi się lu­dzie, z któ­ry­mi współ­pra­co­wa­łam. By­li­śmy tak zgra­ni, że na­wet naj­mniej przy­jem­na ro­bo­ta wy­ko­ny­wa­na wspól­nie, by­ła przy­jem­na.

W tak spe­cy­ficz­ny­ch ko­mór­ka­ch or­ga­ni­za­cyj­ny­ch do­bra at­mos­fe­ra mię­dzy ludź­mi je­st szcze­gól­nie waż­na?

Mar­ta: At­mos­fe­ra prze­kła­da się na wszyst­ko, przede wszyst­kim na kom­fort pra­cy. Idzie­sz w ogień, ale wie­sz, że z ty­mi ludź­mi z nie­go wyj­dzie­sz. Czło­wiek nie za­sta­na­wia się czy bę­dzie do­brze, tyl­ko wie, że tak bę­dzie. Dzię­ki te­mu pra­ca tam da­wa­ła mi du­żo sa­tys­fak­cji i czu­łam się też do­ce­nio­na. To, co mi się po­do­ba­ło to fakt, że nikt ni­ko­mu nie za­zdro­ścił, mo­bi­li­zo­wa­li­śmy się na­wza­jem i po­ma­ga­li­śmy so­bie. Przez pięć lat służ­by w Wy­dzia­le Za­bez­pie­cze­nia Dzia­łań nie za­wio­dłam się na lu­dzia­ch, a by­ły sy­tu­acje, w któ­ry­ch mo­gło się tak zda­rzyć. Przez dłu­gi czas by­łam też jed­ną z młod­szy­ch osób i sta­żem służ­by i wie­kiem i ni­gdy te­go nie od­czu­wa­łam – każ­dy li­czył się tak­że z mo­im zda­niem.

A jak to wy­glą­da w Two­im przy­pad­ku, Ju­sty­na? Opo­wie­dz coś o Two­jej do­tych­cza­so­wej ścież­ce za­wo­do­wej w Stra­ży Gra­nicz­nej.

Ju­sty­na: Obec­nie już kil­ka lat peł­nię służ­bę w Wy­dzia­le Ka­dr i Szko­le­nia, przez po­nad czte­ry la­ta w Ze­spo­le do spraw Dys­cy­pli­nar­ny­ch, a od nie­daw­na re­ali­zu­ję obo­wiąz­ki służ­bo­we w Sek­cji Or­ga­ni­za­cji i Na­bo­ru. W Ze­spo­le do spraw Dys­cy­pli­nar­ny­ch pra­ca, choć głów­nie z prze­pi­sa­mi i do­ku­men­ta­mi, by­ła bar­dzo uroz­ma­ico­na, bo zaj­mo­wa­łam się nad­zo­rem nad pro­wa­dzo­ny­mi wo­bec funk­cjo­na­riu­szy na­sze­go Od­dzia­łu po­stę­po­wa­nia­mi dys­cy­pli­nar­ny­mi, ale też kwe­stia­mi udzie­la­nia wy­róż­nień, me­da­li i od­zna­czeń, kon­tak­tem z m.in. są­dem i pro­ku­ra­tu­rą i w za­leż­no­ści od po­trzeb in­ny­mi spra­wa­mi ka­dro­wy­mi. Są to za­da­nia bar­dzo zróż­ni­co­wa­ne. Każ­da spra­wa dys­cy­pli­nar­na je­st in­na, a przede wszyst­kim za każ­dą z ni­ch kry­je się czło­wiek, więc mu­si być ona roz­pa­try­wa­na in­dy­wi­du­al­nie. Obec­nie wy­ko­nu­ję za­da­nia zwią­za­ne z na­bo­rem do służ­by w Stra­ży Gra­nicz­nej, je­st więc to cał­kiem in­ny ob­szar, któ­ry głów­nie ukie­run­ko­wa­ny je­st na kon­tak­ty z oso­ba­mi, któ­re chcą do­stać się w na­sze sze­re­gi.

Wra­ca­jąc do po­cząt­ku mo­jej służ­by w for­ma­cji, po ukoń­cze­niu kur­su pod­ofi­cer­skie­go, przez pierw­szy­ch sie­dem mie­się­cy peł­ni­łam służ­bę w pio­nie kon­tro­li ru­chu gra­nicz­ne­go w Pla­ców­ce Stra­ży Gra­nicz­nej War­sza­wa – Okę­cie.

No tak, wie­le osób dzi­wi się, jak moż­na pra­co­wać na gra­ni­cy w War­sza­wie…

Ju­sty­na: To fakt. W War­sza­wie jak wia­do­mo nie ma ry­zy­ka, że ktoś przej­dzie przez „zie­lo­ną gra­ni­cę”, ale za to je­st tu­taj naj­więk­szy port lot­ni­czy w kra­ju, a nie­da­le­ko je­st lot­ni­sko w Mo­dli­nie i wbrew po­zo­rom ktoś też mo­że rów­nież bez­praw­nie pró­bo­wać prze­kro­czyć tę gra­ni­cę bez pod­da­nia kon­tro­li gra­nicz­nej. Ma­my więc w War­sza­wie dwa lot­ni­cze przej­ścia gra­nicz­ne. Służ­ba na lot­ni­sku to cał­kiem in­na baj­ka, niż służ­ba „za biur­kiem”, choć oczy­wi­ście wszyst­ko ma swo­je plu­sy i mi­nu­sy. In­ny je­st sys­tem peł­nie­nia służ­by, a po­za tym peł­niąc służ­bę w por­cie lot­ni­czym, si­łą rze­czy sty­ka­sz się z bar­dzo róż­ny­mi ludź­mi, po­dróż­ny­mi z ca­łe­go świa­ta.

Cięż­ko je­st tu­taj mó­wić o kwe­stia­ch gdzie je­st le­piej, a gdzie go­rzej, bo my­ślę, że to kwe­stia zu­peł­nie in­dy­wi­du­al­na, tak sa­mo je­st z od­po­wie­dzial­no­ścią. Bez wąt­pie­nia jed­nak­że peł­niąc służ­bę w lot­ni­czym przej­ściu gra­nicz­nym ja­ko funk­cjo­na­riu­sz I li­nii kon­tro­li po­dej­mu­je­sz bar­dzo istot­ne de­cy­zje, a mia­no­wi­cie to ty de­cy­du­je­sz o tym czy ktoś prze­kro­czy gra­ni­cę Pol­ski, czy też nie.

13-105558

Po­wie­dzia­łaś, że służ­ba na lot­ni­sku w kon­tro­li ru­chu gra­nicz­ne­go wy­ma­ga kon­tak­tu z po­dróż­ny­mi z ca­łe­go świa­ta, więc nie­rzad­ko pew­nie do­cho­dzi do sy­tu­acji ner­wo­wy­ch. Jak so­bie z tym ra­dzi­łaś? Ja­kie są Two­je do­świad­cze­nia z tym zwią­za­ne?

Ju­sty­na: Z pew­no­ścią służ­ba na gra­ni­cy, jak za­wsze kie­dy w grę wcho­dzi kon­takt z ludź­mi, ob­fi­tu­je w sy­tu­acje nie­stan­dar­do­we. Do te­go nie­jed­no­krot­nie do­cho­dzi pre­sja cza­su, gdy jed­no­cze­śnie od­pra­wia się kil­ka rej­sów, np. w okre­sie wa­ka­cyj­nym, a czas do od­lo­tu sa­mo­lo­tu je­st krót­ki. Nie­trud­no wte­dy o ner­wy, ale naj­waż­niej­sze to za­cho­wać opa­no­wa­nie w ta­ki­ch sy­tu­acja­ch, bo jak wia­do­mo po­śpie­ch i stres są naj­gor­szy­mi do­rad­ca­mi. Ja­ko funk­cjo­na­riu­sze pu­blicz­ni tym bar­dziej nie po­win­ni­śmy spra­wiać wra­że­nia, że po­pa­da­my w pa­ni­kę, bo prze­cież to my ma­my bu­do­wać po­czu­cie bez­pie­czeń­stwa wśród po­dróż­ny­ch.

Mar­to, a czy w trak­cie Two­jej służ­by w WZD zda­rza­ły się sy­tu­acje dla Cie­bie cięż­kie, czy na­wet eks­tre­mal­ne?

Mar­ta: By­ły sy­tu­acje kie­dy szłam z prze­ła­do­wa­ną bro­nią w te­ren, czy na po­se­sję i mi­mo że za­wsze ta­kie ak­cje po­prze­dza roz­po­zna­nie, po­ja­wia się pe­wien nie­po­kój, ale uwa­żam, że je­śli na po­cząt­ku wy­ko­ny­wa­nia za­da­nia po­my­śli­sz o tym, że bę­dzie źle czy, że się bo­isz, to je­steś ska­za­ny na po­raż­kę. Za­wsze w ta­ki­ch sy­tu­acja­ch trze­ba trzeź­wo my­śleć, być uważ­nym i sze­ro­ko pa­trzeć, ale nie bać się. Stres był, ale mnie on aku­rat mo­bi­li­zo­wał i bar­dziej trak­to­wa­łam go ja­ko po­bu­dza­ją­cą ad­re­na­li­nę. Bar­dziej stre­so­wa­ła mnie służ­ba z oso­ba­mi, któ­ry­ch wcze­śniej nie zna­łam, al­bo zna­łam sła­bo, na przy­kład z in­ny­ch pla­có­wek; wte­dy mia­łam ta­kie po­czu­cie, że wszyst­ko je­st w mo­ich rę­ka­ch i mu­szę dać z sie­bie jesz­cze wię­cej. Bar­dzo waż­ne by­ły szko­le­nia i ana­li­za każ­dej ak­cji, że­by po­tem w sy­tu­acji stre­su dzia­łać już au­to­ma­tycz­nie, a nie za­sta­na­wiać się.

W Wy­dzia­le Za­bez­pie­cze­nia Dzia­łań ze wzglę­du na spe­cy­fi­kę wy­ko­ny­wa­ny­ch czyn­no­ści słu­żą głów­nie męż­czyź­ni — jak się czu­łaś ja­ko jed­na z nie­licz­ny­ch ko­biet w Two­im wy­dzia­le?  

Mar­ta: Bar­dzo do­brze 🙂 Je­st to bar­dzo mę­ski wy­dział, ale ja też mam dwó­ch bra­ci, więc od za­wsze je­stem przy­zwy­cza­jo­na do mę­skie­go to­wa­rzy­stwa, nie był to dla mnie pro­blem. By­ły sy­tu­acje, w któ­ry­ch za­da­nia mo­gła re­ali­zo­wać tyl­ko ko­bie­ta,  na przy­kład, gdy trze­ba by­ło do­ko­ny­wać kon­tro­li ko­biet. Ale też nie by­łam je­dy­ną oso­bą w WZD, mia­łam tam ko­le­żan­ki.

A w Two­im przy­pad­ku Ju­sty­na? Też peł­ni­sz służ­bę w mę­skim śro­do­wi­sku?

Ju­sty­na: W Stra­ży Gra­nicz­nej peł­ni służ­bę co­raz wię­cej ko­biet. Ow­szem, są wy­dzia­ły, w któ­ry­ch na­dal znacz­nie prze­wa­ża­ją męż­czyź­ni, jak na przy­kład WZD, jed­nak w co­dzien­nej służ­bie mam kon­takt z wie­lo­ma ko­bie­ta­mi, za­rów­no funk­cjo­na­riu­sza­mi, jak i pra­cow­ni­ka­mi, tak­że na sta­no­wi­ska­ch kie­row­ni­czy­ch, a w Wy­dzia­le Ka­dr i Szko­le­nia ko­bie­ty zde­cy­do­wa­nie prze­wa­ża­ją 🙂 Je­śli cho­dzi o sa­my­ch funk­cjo­na­riu­szy to w Nad­wi­ślań­skim Od­dzia­le Stra­ży Gra­nicz­nej obec­nie oko­ło 35% sta­no­wią ko­bie­ty. Oczy­wi­ście jak w każ­dym śro­do­wi­sku i miej­scu pra­cy, tak i w Stra­ży Gra­nicz­nej znaj­dą się oso­by, któ­re da­dzą Ci do zro­zu­mie­nia, że ja­ko ko­bie­ta ma­sz mniej­sze pre­dys­po­zy­cje by do­wo­dzić, itp. ale są to po­je­dyn­cze i co­raz rzad­sze przy­pad­ki.

Służ­ba w Wy­dzia­le Za­bez­pie­cze­nia Dzia­łań opie­ra się na za­da­nia­ch wy­ko­ny­wa­ny­ch nie­re­gu­lar­nie, to zna­czy wte­dy kie­dy po­ja­wia się po­trze­ba służ­bo­wa. Czy ta­ki sys­tem pra­cy miał wpływ na Two­je ży­cie pry­wat­ne?

Mar­ta: Oczy­wi­ście, że miał… 🙂

Ale bar­dzo zgub­ny, czy tyl­ko tro­chę? 😉

Mar­ta: Z per­spek­ty­wy cza­su tak jak mó­wi­łam, je­stem bar­dzo za­do­wo­lo­na, że mo­głam się re­ali­zo­wać, po­znać cie­ka­wy­ch lu­dzi, służ­ba spra­wia­ła mi przy­jem­no­ść i by­ła gdzieś tam prze­dłu­że­niem ty­ch lep­szy­ch chwil stu­denc­ki­ch. To fan­ta­stycz­ne uczu­cie, kie­dy ro­bi­sz to, co spra­wia Ci przy­jem­no­ść i do­sta­je­sz za to pie­nią­dze.

Wte­dy nie czu­je­sz, że cho­dzi­sz do pra­cy…

Mar­ta: Tak i zu­peł­nie ina­czej się re­ali­zu­je­sz, szcze­gól­nie kie­dy do­brze wy­ko­na­sz swo­je za­da­nie i do­sta­nie­sz za to na­gro­dę. Wte­dy na­praw­dę chce się. Nie ukry­wam jed­nak, że prze­ło­ży­ło się to na mo­je ży­cie pry­wat­ne, bo cięż­ko by­ło w tam­tym cza­sie coś so­bie za­pla­no­wać. Zna­jo­mi i ro­dzi­na też nie­jed­no­krot­nie iry­to­wa­li się i nie ro­zu­mie­li te­go, ile ra­zy moż­na się ze mną uma­wiać. Je­stem ta­ką oso­bą, że je­śli mam coś zro­bić, to ro­bię to naj­le­piej jak po­tra­fię, więc po pro­stu po­świę­ca­łam się służ­bie, ni­gdy nie po­wie­dzia­łam, że nie mo­gę, czy nie po­tra­fię. Po pro­stu służ­ba.

Opo­wie­dz jesz­cze o tym, czym te­raz zaj­mu­je­sz się w Stra­ży Gra­nicz­nej, bo od kil­ku mie­się­cy nie peł­ni­sz już służ­by w Wy­dzia­le Za­bez­pie­cze­nia Dzia­łań.

Mar­ta: Mo­ja obec­na służ­ba w Sek­cji Szko­le­nia w Wy­dzia­le Ka­dr i Szko­le­nia je­st zu­peł­nie in­na. Je­st to też tro­chę re­ali­za­cja mo­ich za­wo­do­wy­ch ma­rzeń jesz­cze z cza­sów kie­dy do­pie­ro sta­ra­łam się do­stać do Stra­ży Gra­nicz­nej. Tak jak mó­wi­łam na wstę­pie, chcia­łam być na­uczy­ciel­ką, a tu­taj aku­rat moż­na po­wie­dzieć, że pra­cu­ję w służ­bie i w do­dat­ku w za­wo­dzie, bo zaj­mu­ję się przy­go­to­wa­niem fi­zycz­nym i szko­le­nia­mi funk­cjo­na­riu­szy, tak­że mo­gę wy­ko­rzy­stać wie­dzę prak­tycz­ną i teo­re­tycz­ną i ze stu­diów i z mo­jej do­tych­cza­so­wej służ­by. Je­st tu tro­chę wię­cej pra­cy pa­pier­ko­wej niż w WZD i nie ma kon­tak­tu z cu­dzo­ziem­ca­mi. Sta­ram się mo­ją obec­ną pra­cą po­móc tym oso­bom, przede wszyst­kim dziew­czy­nom, któ­re w co­dzien­nej służ­bie ma­ją kon­takt z cu­dzo­ziem­ca­mi. Pro­wa­dzę za­ję­cia ukie­run­ko­wa­ne pod ką­tem tech­nik in­ter­wen­cji, na któ­ry­ch ana­li­zu­je­my sy­tu­acje, któ­re mia­ły wcze­śniej miej­sce, by opra­co­wać so­bie plan dzia­ła­nia na przy­szło­ść. Mo­ja służ­ba je­st te­raz z pew­no­ścią spo­koj­niej­sza, pra­cu­ję co­dzien­nie w ty­ch sa­my­ch go­dzi­na­ch, więc mo­gę po­my­śleć rów­nież o ży­ciu pry­wat­nym 🙂

1

Sy­tu­acja na świe­cie, obec­nie tak­że w Eu­ro­pie, je­st moc­no nie­sta­bil­na. Du­ża od­po­wie­dzial­no­ść spa­dła też na służ­bę zaj­mu­ją­cą się ochro­ną gra­nic. Od­czu­wa­cie to w co­dzien­nej służ­bie?

Ju­sty­na: Peł­niąc służ­bę w Wy­dzia­le Ka­dr i Szko­le­nia nie ma­my ta­kiej stycz­no­ści z bez­po­śred­nią fi­zycz­ną ochro­ną gra­ni­cy pań­stwo­wej, ale bez wąt­pie­nia w ostat­ni­ch la­ta­ch wy­da­rzy­ło się wie­le sy­tu­acji, któ­re ma­ją wpływ tak­że na spo­sób peł­nie­nia służ­by przez funk­cjo­na­riu­szy Stra­ży Gra­nicz­nej. Z jed­nej stro­ny ata­ki ter­ro­ry­stycz­ne,  z dru­giej zaś na­pływ do Eu­ro­py uchodź­ców i mi­gra­cje wy­wo­ła­ne woj­ną na Ukra­inie spo­wo­do­wa­ły, że po­trze­ba szcze­gól­nej ostroż­no­ści i skru­pu­lat­no­ści przy wy­ko­ny­wa­niu czyn­no­ści służ­bo­wy­ch na gra­ni­cy pań­stwo­wej. Co­raz czę­ściej też na­si funk­cjo­na­riu­sze są de­le­go­wa­ni do peł­nie­nia służ­by po­za gra­ni­ca­mi RP.

Nie­ste­ty, ten kto po­dró­żu­je sa­mo­lo­tem (a ta­ki­ch osób je­st prze­cież co­raz wię­cej) wie ile w ostat­ni­ch la­ta­ch po­ja­wi­ło się ob­ostrzeń, je­śli cho­dzi cho­ciaż­by o po­dróż z ba­ga­żem pod­ręcz­nym, czy jak uciąż­li­wa by­wa kon­tro­la bez­pie­czeń­stwa. Wszyst­ko to wy­ma­ga oczy­wi­ście cier­pli­wo­ści ze stro­ny po­dróż­ny­ch, dla­te­go tym bar­dziej funk­cjo­na­riu­sze Stra­ży Gra­nicz­nej mu­szą wy­ko­ny­wać swo­je za­da­nia ze szcze­gól­ną skru­pu­lat­no­ścią. Szczę­śli­wie i po­dróż­ni i my, funk­cjo­na­riu­sze ro­zu­mie­my, że za­pew­nie­nie bez­pie­czeń­stwa je­st tu­taj nad­rzęd­nym ce­lem. Tak­że kil­ka wiel­ki­ch wy­da­rzeń or­ga­ni­zo­wa­ny­ch w ostat­ni­ch la­ta­ch w Pol­sce jak Eu­ro 2012, szczyt NATO, czy Świa­to­we Dni Mło­dzie­ży i zwią­za­ne z tym cza­so­we przy­wró­ce­nie kon­tro­li gra­nicz­nej, wy­ma­ga­ły du­ży­ch na­kła­dów pra­cy od funk­cjo­na­riu­szy, szcze­gól­nie w pio­nie kon­tro­li ru­chu gra­nicz­ne­go.

A czy nie prze­szka­dza Ci fakt, że mu­si­cie co­dzien­nie cho­dzić w mun­du­rze? 😉

Ju­sty­na: Dzię­ki te­mu nie mu­szę ra­no za­sta­na­wiać się nad do­bo­rem gar­de­ro­by 😉

Służ­ba w for­ma­cja­ch mun­du­ro­wy­ch je­st co­raz po­pu­lar­niej­szym wy­bo­rem za­wo­do­wym, tak­że wśród ko­biet. Co po­wie­dzia­ły­by­ście dziew­czy­nom, któ­re chcą lub już pró­bu­ją do­stać się do Stra­ży Gra­nicz­nej i in­ny­ch służb mun­du­ro­wy­ch?

Mar­ta: Kurs pod­sta­wo­wy i pod­ofi­cer­ski i pierw­sze mie­sią­ce służ­by mo­gą być tro­chę cięż­kie, ale war­to to prze­żyć, że­by po­tem do­ce­niać te lep­sze mo­men­ty. Ja z per­spek­ty­wy cza­su nie ża­łu­ję, że wstą­pi­łam w sze­re­gi Stra­ży Gra­nicz­nej, ale też ge­ne­ral­nie sta­ram się ni­cze­go nie ża­ło­wać. Na pew­no służ­ba wzmoc­ni­ła mój cha­rak­ter, wie­le się na­uczy­łam i w okre­sie, któ­ry spę­dzi­łam na Okę­ciu i po­tem w WZD.

Ju­sty­na: Po­wie­dzia­ła­bym na pew­no że­by pod­cho­dzi­ły do na­bo­ru do Stra­ży Gra­nicz­nej z cier­pli­wo­ścią, o któ­rej mó­wi­łam wcze­śniej i że­by nie po­dej­mo­wa­ły de­cy­zji po­chop­nie, pod wpły­wem chwi­li, bo już sa­mo szko­le­nie pod­sta­wo­we w sys­te­mie sko­sza­ro­wa­nym, mo­że być dla ni­ch wy­ma­ga­ją­cym spraw­dzia­nem. Je­śli naj­le­piej czu­ją się w luź­nej at­mos­fe­rze kor­po­ra­cyj­nej, gdzie na­wet z pre­ze­sem je­steś na „ty”, to nie­ko­niecz­nie mo­że im od­po­wia­dać zhie­rar­chi­zo­wa­na at­mos­fe­ra Stra­ży Gra­nicz­nej. Służ­ba w for­ma­cji mun­du­ro­wej da­je jed­nak szcze­gól­ną sa­tys­fak­cję i po­czu­cie, że ro­bi się coś dla kra­ju. Oczy­wi­ście nie my­śli się o tym każ­de­go dnia wsta­jąc z łóż­ka, ale gdzieś tam z ty­łu gło­wy za­wsze po­zo­sta­je świa­do­mo­ść, że w co­dzien­nej służ­bie ro­bi się coś waż­ne­go.

Za­pra­sza­my Was rów­nież do prze­czy­ta­nia po­zo­sta­ły­ch roz­mów z bar­dzo cie­ka­wy­mi dziew­czy­na­mi, któ­re do tej po­ry uka­za­ły się na na­szym blo­gu, w tym mię­dzy in­ny­mi roz­mo­wy z Anią Kra­sno­dęb­ską — wła­ści­ciel­ką pra­cow­ni flo­ry­stycz­nej Hibiskus.pl i Ka­sią Sze­les, któ­ra je­st ste­war­des­są w arab­ski­ch li­nia­ch lot­ni­czy­ch. Nie­ba­wem opu­bli­ku­je­my ko­lej­ne roz­mo­wy, prze­pro­wa­dzo­ne z rów­nie cie­ka­wy­mi oso­ba­mi, dla­te­go po­zo­stań­my w kon­tak­cie 😉 

Aga­ta

więcej tekstów: Agata