Warszawskie zakamarki — Stara Ochota

Jak pew­nie więk­szo­ść osób miesz­ka­ją­cy­ch w War­sza­wie, nie raz sły­sza­łam od osób przy­jezd­ny­ch, że sto­li­ca, w prze­ci­wień­stwie do Kra­ko­wa, czy Wro­cła­wia, je­st brzyd­ka. Zgo­dzę się, że nie je­st w tak oczy­wi­sty spo­sób pięk­na jak Kra­ków (we Wro­cła­wiu jesz­cze nie by­łam), le­cz ja­ko War­sza­wian­ka, za­wsze od ra­zu pro­te­stu­ję, bo to nie­spra­wie­dli­wy osąd. Mo­im zda­niem na­sza sto­li­ca je­st pięk­na, tyl­ko trze­ba po­świę­cić tro­chę cza­su że­by ją od­kryć i zo­ba­czyć coś wię­cej niż dwo­rzec cen­tral­ny, Sta­rów­kę i Ła­zien­ki. Dla­te­go chcia­ła­bym, co ja­kiś czas po­ka­zać Wam mo­je ulu­bio­ne miej­sca w War­sza­wie, do któ­ry­ch nie­ko­niecz­nie do­cie­ra­ją tu­ry­ści (a po­win­ni!). Na pierw­szy ogień idzie Sta­ra Ocho­ta i Fil­try.

Sta­ra czę­ść Ocho­ty ma nie­sa­mo­wi­ty kli­mat przed­wo­jen­nej in­te­li­gen­cji. W jej do­ma­ch przed woj­ną miesz­ka­ło mnó­stwo sław­ny­ch i za­słu­żo­ny­ch osób – po­li­ty­cy, dzien­ni­ka­rze, in­ży­nie­ro­wie, czy pla­sty­cy – m.in. pre­zy­dent Sta­ni­sław Woj­cie­chow­ski, po­dróż­nik Fer­dy­nand Ossen­dow­ski, czy kom­po­zy­tor Wi­told Lu­to­sław­ski. Choć jej za­bu­do­wa w du­żej mie­rze by­ła zbu­rzo­na w cza­sie woj­ny, to szczę­śli­wie więk­szo­ść do­mów od­bu­do­wa­no two­rząc zwar­tą za­bu­do­wę z mnó­stwem zie­le­ni. Z te­go po­wo­du Ocho­ta to do­bre miej­sce na spa­cer szcze­gól­nie te­raz, wio­sną.

Stara Ochota

Sa­ma na­zwa dziel­ni­cy po­cho­dzi od karcz­my „Ocho­ta”, któ­ra po­wsta­ła na po­cząt­ku XIX wie­ku i znaj­do­wa­ła się w miej­scu dzi­siej­szej ul. Ka­li­skiej 1. W tym miej­scu te­raz stoi mur i ta­bli­ca upa­mięt­nia­ją­cy karcz­mę, z któ­ry­ch mo­że­my się do­wie­dzieć, że karcz­ma „Ocho­ta” słu­ży­ła zdą­ża­ją­cym do War­sza­wy po­dróż­nym, a póź­niej jej na­zwę nada­no roz­bu­do­wu­ją­cej się w tym miej­scu ko­lo­nii miesz­kal­nej.

Cen­tral­ną czę­ścią Sta­rej Ocho­ty je­st plac Na­ru­to­wi­cza, na któ­rym znaj­du­je się kil­ka waż­ny­ch bu­dyn­ków. Jed­nym z ni­ch je­st wy­bu­do­wa­ny w la­ta­ch 20. XX wie­ku Ko­ściół Naj­święt­szej Ma­ryi Pan­ny, któ­ry ze wzglę­du na na­zwę pa­ra­fii czę­sto na­zy­wa­ny je­st Ko­ścio­łem św. Ja­ku­ba. Zbu­do­wa­ny je­st z cha­rak­te­ry­stycz­nej czer­wo­nej ce­gły i zde­cy­do­wa­nie od­zna­cza się od resz­ty za­bu­do­wy w tej oko­li­cy. Dru­gim rzu­ca­ją­cym się w oczy bu­dyn­kiem, znaj­du­ją­cym się przy pl. Na­ru­to­wi­cza je­st aka­de­mik im. Ga­brie­la Na­ru­to­wi­cza, któ­ry był jed­nym z naj­więk­szy­ch gma­chów przed­wo­jen­nej War­sza­wy. Po są­siedz­ku znaj­dzie­my tak­że po­pier­sie pre­zy­den­ta Ga­brie­la Na­ru­to­wi­cza.

Stara Ochota

Przy pla­cu Na­ru­to­wi­cza roz­po­czy­na się uli­ca Fil­tro­wa, któ­ra cią­gnie się (jak sa­ma na­zwa wska­zu­je) wzdłuż Ze­spo­łu Sta­cji Fil­trów Lin­dle­ja. Przy Fil­tro­wej zo­ba­czyć mo­że­my pięk­ne ka­mie­ni­ce. Mo­ją ulu­bio­ną je­st ka­mie­ni­ca po­ło­żo­na przy sa­mym pla­cu Na­ru­to­wi­cza, po od­no­wie­niu po­ma­lo­wa­na na brud­ny róż, z za­cho­wa­niem bia­ły­ch zdo­bień w for­mie che­ru­bin­ków i fal. Idąc da­lej Fil­tro­wą w kie­run­ku alei Nie­pod­le­gło­ści, po le­wej stro­nie mi­nie­cie za­bu­do­wa­nia Ze­spo­łu Sta­cji Fil­trów Lin­dle­ja, któ­re po­wsta­ły w la­ta­ch 1883 – 1886. W ro­ku 2012 Fil­try zo­sta­ły wpi­sa­ne na li­stę za­byt­ków. Choć do tej po­ry ich nie zwie­dza­łam, sły­sza­łam, że zde­cy­do­wa­nie war­to. W lip­cu i sierp­niu or­ga­ni­zo­wa­ne są dni otwar­te, ale już pod­czas naj­bliż­szej no­cy mu­ze­ów (14 ma­ja) Fil­try bę­dą udo­stęp­nia­ne zwie­dza­ją­cym od go­dzi­ny 19:00. Wię­cej in­for­ma­cji znaj­dzie­cie tu­taj.

Stara Ochota

Stara Ochota

Przy uli­cy Fil­tro­wej znaj­du­je się tak­że bu­dy­nek Naj­wyż­szej Izby Kon­tro­li, w któ­rym przed woj­ną mie­ścił się Urząd Wo­je­wódz­twa War­szaw­skie­go. Co cie­ka­we, na gma­chu — rów­nież od stro­ny ul. Fil­tro­wej — moż­na zo­ba­czyć wy­eks­po­no­wa­ne pod szkla­ną pły­tą ko­twi­ce po­wstań­cze, po­cho­dzą­ce oczy­wi­ście z okre­su oku­pa­cji nie­miec­kiej. Zna­le­zio­no je pod­czas re­mon­tu prze­pro­wa­dzo­ne­go w 2014 ro­ku. To nie je­dy­ne ta­kie zna­le­zi­sko na te­re­nie Sta­rej Ocho­ty. Na ka­mie­ni­cy przy ul. Bia­ło­brze­skiej 39, znaj­du­je się po­dob­nie wy­eks­po­no­wa­ny na­pis „Spraw­dzo­no min nie ma”, po­cho­dzą­cy z 1945 ro­ku. W ze­szłym ro­ku dzię­ki po­ro­zu­mie­niu wspól­no­ty miesz­ka­nio­wej, urzę­du dziel­ni­cy i Sto­łecz­ne­go Kon­ser­wa­to­ra Za­byt­ków oca­lo­no tę pa­miąt­kę wo­jen­ną.

Stara Ochota

Stara Ochota

Idąc w kie­run­ku ul. Bia­ło­brze­skiej, skrę­ci­łam przy­pad­ko­wo w po­dwór­ko na ro­gu uli­cy Ka­li­skiej i Wę­gier­skiej i od­kry­łam nie­sa­mo­wi­tą ka­plicz­kę, któ­ra zo­sta­ła przy­wie­zio­na ze Lwo­wa. Cho­dząc po ta­ki­ch po­dwór­ka­ch przy­po­mi­nam so­bie mo­je dzie­ciń­stwo, kie­dy zna­ło się wszyst­kie dzie­ci z oko­licz­ny­ch do­mów, a na­szą naj­więk­szą atrak­cją był trze­pak. Choć nie by­ło to tak zno­wu daw­no te­mu, mam wra­że­nie, że świat bar­dzo się po­zmie­niał w tym cza­sie :p

Stara Ochota

Stara Ochota

Co­fa­jąc się do pla­cu Na­ru­to­wi­cza, po­le­cam spa­cer uli­ca­mi po­ło­żo­ny­mi w je­go oko­li­cy, w tym uli­cą pro­mie­ni­ście od­cho­dzą­cą od pla­cu – Uni­wer­sy­tec­ką. By­ła to głów­na uli­ca przed­wo­jen­nej „Ko­lo­nii Lu­bec­kie­go”, czy­li kom­plek­su jed­no­li­cie wy­glą­da­ją­cy­ch ka­mie­nic, prze­pla­ta­ny­ch du­żą ilo­ścią zie­le­ni. Ca­ło­ść wy­glą­da na­praw­dę ma­low­ni­czo, zresz­tą jak ca­ła oko­li­ca. Od Uni­wer­sy­tec­kiej od­cho­dzą z ko­lei dwie rów­nież war­te zo­ba­cze­nia ulicz­ki Moch­nac­kie­go i Mia­now­skie­go. Znaj­dzie­cie przy ni­ch za­rów­no mo­nu­men­tal­ne trzy­kon­dy­gna­cyj­ne ka­mie­ni­ce, jak i pięk­ne i rzad­ko spo­ty­ka­ne w War­sza­wie wil­le, prze­cho­dząc obok, któ­ry­ch moż­na roz­ma­rzyć się my­śląc o War­sza­wie z daw­ny­ch lat. Oko­li­ce te w okre­sie mię­dzy­wo­jen­nym czę­sto słu­ży­ły ja­ko ple­ne­ry fil­mo­we, szcze­gól­nie w fil­ma­ch, w któ­ry­ch głów­ną ro­lę grał Eu­ge­niu­sz Bo­do. Sta­ra Ocho­ta po­ja­wia­ła się mię­dzy in­ny­mi w fil­ma­ch „Je­go eks­ce­len­cja su­biekt”, „Pie­śnia­rz War­sza­wy, czy „Do­roż­ka­rz nr 13″ – coś dla mi­ło­śni­ków ki­na i War­sza­wy jed­no­cze­śnie 😉

Stara Ochota

14

Stara Ochota

Prze­no­sząc się w oko­li­ce uli­cy Wa­wel­skiej i alei Nie­pod­le­gło­ści, war­to skrę­cić i zo­ba­czyć ciąg ulic Lan­gie­wi­cza, Sę­dziow­ska i Pro­ku­ra­tor­ska. Sta­ra Ocho­ta w tej czę­ści kry­je za­bu­do­wa­nia daw­nej „ko­lo­nii Sta­szi­ca”, czy­li głów­nie jed­no­ro­dzin­ny­ch do­mów, któ­re za­wie­ra­ły zdo­bie­nia od­wo­łu­ją­ce się do ba­ro­ku. Cho­dząc uli­cą Lan­gie­wi­cza mo­że­my zo­ba­czyć po­dwój­ną wil­lę zwa­ną kie­dyś „Ma­łym Bel­we­de­rem”, któ­ra obec­nie je­st za­nie­dba­na, jed­nak moż­na w niej do­strzec urok daw­nej świet­no­ści. War­to rów­nież wspo­mnieć, że w do­mu przy ul. Sę­dziow­skiej 2 ukry­wał się w cza­sie oku­pa­cji Wła­dy­sław Szpil­man i tam też roz­gry­wa­ła się sce­na je­go gry na pia­ni­nie, zna­na nam z fil­mu „Pia­ni­sta”.

Stara Ochota

Stara Ochota

Stara Ochota

9

Spa­ce­ru­jąc ulicz­ka­mi Sta­rej Ocho­ty za­wsze do­ce­niam, że je­st to je­den z nie­wie­lu po­zo­sta­ły­ch ka­wał­ków mia­sta bez wkle­jo­ny­ch współ­cze­sny­ch bu­dyn­ków – tzw. plomb. Skrę­ca­jąc z pla­cu Na­ru­to­wi­cza w Uni­wer­sy­tec­ką moż­na cho­dzić dłuż­szą chwi­lę i po­dzi­wiać mia­sto ta­kim, ja­kie by­ło w okre­sie swo­jej świet­no­ści.

Stara Ochota

In­for­ma­cje do wpi­su opró­cz wie­dzy wła­snej, czer­pa­łam ze „Spa­ce­row­ni­ka War­szaw­skie­go”, na­pi­sa­ne­go przez Je­rze­go S. Ma­jew­skie­go, któ­ry ser­decz­nie Wam po­le­cam, bo Sta­ra Ocho­ta je­st opi­sa­na w nim bar­dzo szcze­gó­ło­wo.

po­zdra­wiam, Aga­ta

więcej tekstów: Agata

  • też War­sza­wian­ka

    Nie znam za do­brze Ocho­ty, ale za­chę­ci­łaś mnie do od­wie­dze­nia tej dziel­ni­cy. Szcze­gól­ne wra­że­nie ro­bią na mnie te na­pi­sy na mu­ra­ch. My­ślę, że klu­czem do do­ce­nie­nia uro­ku War­sza­wy je­st po­zna­nie jej hi­sto­rii, któ­ra je­st na­praw­dę nie­sa­mo­wi­ta:)