Warszawskie Zakamarki — Stary Żoliborz

Od dłuż­sze­go cza­su na blo­gu nie by­ło tek­stu o war­szaw­ski­ch pe­reł­ka­ch, a ta­ką bez wąt­pie­nia je­st Żo­li­bo­rz. Dla­te­go po­łą­czy­ły­śmy przy­jem­ne z po­ży­tecz­nym i wy­bra­ły­śmy się na wio­sen­ny spa­cer po Sta­rym Żo­li­bo­rzu, fo­to­gra­fu­jąc jed­no­cze­śnie naj­ład­niej­sze miej­sca w tej oko­li­cy. Gdy­bym mia­ła wy­brać jed­ną, naj­pięk­niej­szą dziel­ni­cę War­sza­wy, był­by to wła­śnie On – jak śpie­wa T. Lo­ve zie­lo­ny, le­cz ab­so­lut­nie nie pie­przo­ny 😉 Dla­te­go je­śli usły­szy­cie od ko­goś, że War­sza­wa je­st brzyd­ka, szyb­ko skie­ruj­cie go na wy­ciecz­kę po Sta­rym Żo­li­bo­rzu, gdzie znaj­dzie par­ki, uro­kli­we ulicz­ki z prze­cud­ną za­bu­do­wą, kli­ma­tycz­ne ka­wiar­nie i hi­sto­rycz­ne ak­cen­ty. 

Punk­tem wyj­ścio­wym na Żo­li­bo­rzu je­st dla mnie za­wsze Plac Wil­so­na, z jed­nej stro­ny oczy­wi­ście z uwa­gi na świet­ny do­jazd me­trem, a z dru­giej stro­ny je­st to cen­tral­ny punkt po­mię­dzy trze­ma pięk­ny­mi osie­dla­mi Sta­re­go Żo­li­bo­rza. Mi­mo, że wo­kół pla­cu tęt­ni ży­cie – je­st tu spo­ro knajp, skle­pów, jeż­dżą tram­wa­je i au­to­bu­sy, już tu­taj czuć siel­ską at­mos­fe­rę Żo­li­bo­rza – tak jak­by by­ło to osob­ne mia­stecz­ko w tym na­szym wiel­kim mie­ście. Mia­ły­śmy szczę­ście uma­wia­jąc się na nie­dziel­ny spa­cer po­łą­czo­ny z póź­nym śnia­da­niem, bo ca­ły czas to­wa­rzy­szy­ło nam pięk­ne słoń­ce 🙂 Choć na drze­wa­ch po­ja­wia­ją się do­pie­ro pierw­sze pącz­ki zwia­stu­ją­ce wio­snę, to za­wsze mam wra­że­nie, że w tej oko­li­cy po­ja­wia się ona wcze­śniej.

32

2

1

Roz­po­czy­na­jąc wę­drów­kę po Żo­li­bo­rzu przy sta­cji me­tra Plac Wil­so­na, pierw­sze kro­ki naj­le­piej skie­ro­wać się do Par­ku Że­rom­skie­go. Jak­kol­wiek zo­stał utwo­rzo­ny w 1932 ro­ku, to przy je­go go­spo­da­ro­wa­niu wy­ko­rzy­sta­no daw­ne te­re­ny XIX wiecz­ny­ch ro­syj­ski­ch for­ty­fi­ka­cji. Po­zo­sta­ło­ścią te­go je­st cho­ciaż­by basz­ta ar­ty­le­ryj­ska znaj­du­ją­ca się w cen­trum par­ku, w któ­rej obec­nie mie­ści się mod­ne Cen­trum Sztu­ki Fort So­kol­nic­kie­go. Idąc do Par­ku Że­rom­skie­go war­to wstą­pić do Pro­chow­ni Żo­li­bo­rz – ra­no zje­cie tu smacz­ne śnia­da­nie i na­pi­je­cie się ka­wy, a po­po­łu­dniu i wie­czo­rem or­ga­ni­zo­wa­ne są tu im­pre­zy, więc moż­na na­pić się na­po­jów wy­sko­ko­wy­ch, a na­wet po­tań­czyć. Miej­sce je­st szcze­gól­nie sym­pa­tycz­ne la­tem, kie­dy dzia­ła ogró­dek z wi­do­kiem na obłęd­nie zie­lo­ny park 🙂 W oko­li­cy Pro­chow­ni Wa­szą uwa­gę być mo­że zwró­cą tak­że dwie ta­bli­ce pa­miąt­ko­we – jed­na z 1933 ro­ku upa­mięt­nia­ją­ca 15 lat od od­zy­ska­nia nie­pod­le­gło­ści, a dru­ga z 1993 ro­ku po­sta­wio­na z oka­zji 75 lat od od­zy­ska­nia przez Pol­skę nie­pod­le­gło­ści.

5

4

3

8

7

6

Po przej­ściu przez Park Że­rom­skie­go war­to udać się w oko­li­ce uli­cy For­tecz­nej, któ­rą doj­dzie­cie do uro­cze­go pla­cu Sło­necz­ne­go. Ta oko­li­ca – po­mię­dzy uli­ca­mi Mic­kie­wi­cza, Kra­siń­skie­go i Cy­ta­de­lą –na­zy­wa­na je­st Żo­li­bo­rzem Ofi­cer­skim, z uwa­gi na fakt, że do­my od 1922 ro­ku sta­wia­ne by­ły tu przez Miesz­ka­nio­wo – Bu­dow­la­ne Sto­wa­rzy­sze­nie Spół­dziel­cze Ofi­ce­rów. Jej spe­cy­fi­ka po­le­ga na do­ść jed­no­li­tej za­bu­do­wie, wśród któ­rej prze­wa­ża­ją ja­sne, jed­no­pię­tro­we dom­ki jed­no­ro­dzin­ne, oto­czo­ne du­żą ilo­ścią zie­le­ni. Ge­ne­ral­nie na Sta­rym Żo­li­bo­rzu wi­dać, że do­my w je­go po­szcze­gól­ny­ch czę­ścia­ch by­ły bu­do­wa­ne w jed­nym okre­sie i z jed­nym za­my­słem ar­chi­tek­to­nicz­nym, co je­st rzad­ko­ścią w War­sza­wie. Je­śli cho­dzi o Żo­li­bo­rz Ofi­cer­ski, na pew­no war­to przej­ść się wspo­mnia­ną uli­cą For­tecz­ną do Pla­cu Sło­necz­ne­go, póź­niej uli­cą Śmia­łą i Czar­niec­kie­go, na któ­rej swo­ją dro­gą być mo­że wy­pa­trzy­cie naj­bar­dziej nie­po­zor­ny ko­ściół ja­ki wi­dzia­łam, ukry­ty po­mię­dzy dom­ka­mi sze­re­go­wy­mi, w któ­rym – tu ma­ły sma­czek — w czwart­ki od­pra­wia­ne są eg­zor­cy­zmy – mo­że aku­rat tra­fi­cie 😉 War­to też wie­dzieć, że przez kil­ka­dzie­siąt lat, aż do śmier­ci, na Żo­li­bo­rzu Ofi­cer­skim miesz­kał An­drzej Waj­da, u któ­re­go swo­ją dro­gą mia­łam przy­jem­no­ść kie­dyś go­ścić w ra­ma­ch ów­cze­snej pra­cy. To jed­no z wy­da­rzeń, któ­re spra­wi­ły, że mam bar­dzo do­bre sko­ja­rze­nia z tą oko­li­cą.

10

12

11

9

Idąc w stro­nę Dwor­ca Gdań­skie­go, war­to skrę­cić w le­wą stro­nę od Pla­cu Sło­necz­ne­go i przej­ść się po par­ku ota­cza­ją­cym za­bu­do­wa­nia Cy­ta­de­li War­szaw­skiej. To miej­sce na­zna­czo­ne wy­jąt­ko­wo krwa­wo (zo­sta­li tu stra­ce­ni mię­dzy in­ny­mi Ro­mu­ald Trau­gutt i Mi­chał Ka­sprzak), ale park wraz z ce­gla­ny­mi za­bu­do­wa­nia­mi Cy­ta­de­li two­rzą bar­dzo ma­low­ni­cze i nie­ty­po­we miej­sce. Mam na­dzie­ję, że do­cze­ka­my się ukoń­cze­nia w Cy­ta­de­li bu­do­wy Mu­zeum Hi­sto­rii Pol­ski, któ­re ma zo­stać otwar­te w 2018 ro­ku na stu­le­cie od­zy­ska­nia przez Pol­skę nie­pod­le­gło­ści (zo­ba­czy­my…).

15

14

13

Prze­no­si­my się na dru­gą stro­nę uli­cy Mic­kie­wi­cza, gdzie po­mię­dzy uli­cą Po­pie­łusz­ki, Kra­siń­skie­go i ale­ją Woj­ska Pol­skie­go znaj­du­je się osie­dle Żo­li­bo­rz Urzęd­ni­czy. Z peł­nym prze­ko­na­niem mo­gę stwier­dzić, że w tej oko­li­cy znaj­du­je się naj­ład­niej­sza uli­ca w War­sza­wie – mia­no­wi­cie uli­ca Wie­niaw­skie­go. Skrę­ca­jąc tam moż­na po­czuć się jak prze­nie­sio­nym do in­ne­go miej­sca i in­ny­ch cza­sów. Wzdłuż wą­skiej uli­cy sto­ją bia­łe, jed­no­li­te i do­ść ni­skie dom­ki jed­no­ro­dzin­ne, któ­re zo­sta­ły wy­bu­do­wa­ne w la­ta­ch 20 XX wie­ku dla urzęd­ni­ków war­szaw­ski­ch. Idąc tą spo­koj­ną uli­cą stwier­dzi­łam z roz­ba­wie­niem, że w ze­sta­wie­niu z ty­mi uro­czy­mi dom­ka­mi czu­ję się dziw­nie wy­so­ka 😉 Szko­da, że ta spe­cy­ficz­na i jed­no­li­ta za­bu­do­wa ogra­ni­cza się do jed­nej uli­cy, cze­mu oczy­wi­ście win­na je­st w du­żej mie­rze II woj­na świa­to­wa. Skrę­ca­jąc w le­wo doj­dzie­cie do pla­cu Dio­ni­ze­go Hen­kla wo­kół, któ­re­go sto­ją rów­nież bia­łe kil­ku pię­tro­we ka­mie­ni­ce. To, co szcze­gól­nie zdo­bi wszyst­kie z ty­ch ulic to du­ża ilo­ść zie­le­ni, któ­ra je­st wi­docz­na już te­raz mi­mo, że na drze­wa­ch wciąż bra­ku­je li­ści.

20

19

18

17

21

W tej czę­ści Sta­re­go Żo­li­bo­rza war­to zo­ba­czyć rów­nież ko­ściół św. Sta­ni­sła­wa Kost­ki, w któ­rym po­słu­gę peł­nił bł. Ks. Je­rzy Po­pie­łusz­ko. To w tym ko­ście­le w la­ta­ch 1982 – 1984 od­by­wa­ły się le­gen­dar­ne msze za Oj­czy­znę, a na ze­wną­trz, przy ko­ście­le zlo­ka­li­zo­wa­ny je­st grób ks. Je­rze­go Po­pie­łusz­ki, któ­ry w związ­ku z je­go be­aty­fi­ka­cją co­raz czę­ściej je­st ce­lem piel­grzy­mek z ca­łe­go świa­ta.

23

22

25

26

24

Naj­bar­dziej spe­cy­ficz­nym osie­dlem Sta­re­go Żo­li­bo­rza je­st dla mnie Żo­li­bo­rz Spół­dziel­czy, któ­ry zlo­ka­li­zo­wa­ny je­st po­mię­dzy uli­cą Kra­siń­skie­go i Sło­wac­kie­go. Na­zwa na­wią­zu­je do fak­tu, iż bu­dyn­ki tej czę­ści Żo­li­bo­rza by­ły jed­ny­mi z pierw­szy­ch po­sta­wio­ny­ch przez War­szaw­ską Spół­dziel­nię Miesz­ka­nio­wą na po­cząt­ku lat 20 XX wie­ku. Zno­wu mo­że­my zo­ba­czyć tu do­ść jed­no­li­te za­bu­do­wa­nia w po­sta­ci bia­ły­ch (nie­daw­no zresz­tą od­no­wio­ny­ch) dwu­pię­tro­wy­ch blo­ków. Tu cie­ka­wost­ka – na jed­nym z ni­ch przy ul. Su­zi­na 3 wid­nie­je ta­bli­ca in­for­mu­ją­ca, że uro­dził się w nim pre­zy­dent Le­ch Ka­czyń­ski. Cóż, nie da się ukryć, że je­śli Le­ch, to i Ja­ro­sław 😉 Przy ul. Su­zi­na znaj­du­je się rów­nież bu­dy­nek daw­ne­go Ki­na Tę­cza, w któ­rym obec­nie znaj­du­je się re­stau­ra­cja Ko­tłow­nia i Te­atr Trzy­Rze­cze. Na tym sa­mym bu­dyn­ku znaj­dzie­cie rów­nież ta­bli­cę in­for­mu­ją­cą, że przy ul. Su­zi­na mia­ły miej­sce pierw­sze wal­ki Po­wsta­nia War­szaw­skie­go, któ­re wy­bu­chły kil­ka go­dzin przed go­dzi­ną W.

27

28

29

30

31

Rzut be­re­tem od uli­cy Su­zi­na znaj­du­je się bu­dy­nek Te­atru Ko­me­dia i cią­gną­cy się za nim Park Żoł­nie­rzy Ży­wi­cie­la. Oczy­wi­ście moż­na tu usią­ść i od­po­cząć, ale war­to wstą­pić też na do­brą ka­wę do sym­pa­tycz­nej ka­wiar­ni Se­cret Li­fe Ca­fe.

Z pew­no­ścią Żo­li­bo­rz kry­je w so­bie du­żo wię­cej cie­ka­wy­ch i war­ty­ch zo­ba­cze­nia miej­sc, jed­nak po wię­cej mu­si­cie tu po pro­stu przy­je­chać 😉 Po­go­da sprzy­ja! Przy oka­zji po­le­cam opu­bli­ko­wa­ne już tek­sty o Wło­cha­chSta­rej Ocho­cie 😉

Do zo­ba­cze­nia!

Aga­ta

więcej tekstów: Agata