Rudawy Janowickie — część 2

Zamek Bolczów

Nie­daw­no opu­bli­ko­wa­łam po­st ze zdję­cia­mi z Ru­daw Ja­no­wic­ki­ch. Te­raz czas na obie­ca­ną dru­gą czę­ść. Do­wie­cie się z niej co moż­na tam ro­bić i któ­re miej­sca war­to zo­ba­czyć, je­śli nie­ko­niecz­nie ko­cha­cie cho­dzić du­żo po gó­ra­ch czy wspi­nać się na skał­ki.

I bez te­go do­ce­ni­cie uro­ki Ru­daw­skie­go Par­ku Kra­jo­bra­zo­we­go – są tam je­zio­ra jak nie z te­go świa­ta i ta­jem­ni­czy za­mek ukry­ty na szczy­cie gó­ry. Opró­cz te­go moż­na od­wie­dzić mia­stecz­ko, któ­re wy­koń­czył Zwią­zek Ra­dziec­ki, go­ścić w wy­twor­nym pa­ła­cu, a po wszyst­kim, po pro­stu usią­ść z do­brym pi­wem i upa­jać się świę­tym spo­ko­jem.

.

Mie­dzian­ka

Miedzianka

.

Wy­obraź­cie so­bie 900-letnie, gór­skie mia­stecz­ko, któ­re zo­sta­ło ska­za­ne na uni­ce­stwie­nie. To wła­śnie Mie­dzian­ka. Nie­gdyś uzna­wa­na by­ła za jed­ną z naj­pięk­niej­szy­ch su­dec­ki­ch miej­sco­wo­ści, dziś pra­wie nic tam nie ma.

.

Miedzianka

.

W tym miej­scu był ry­nek mia­sta.

.

Miedzianka

.

Ta hi­sto­ria bar­dzo mnie po­ru­szy­ła, bo po­rów­nu­jąc ar­chi­wal­ne zdję­cia z tym jak wy­glą­da to te­raz, aż cięż­ko uwie­rzyć, że w tym miej­scu był tak pręż­ny ośro­dek ży­cia lu­dzi. W tej chwi­li po­zo­sta­ło tam już tyl­ko kil­ka­na­ście do­mów. Spa­ce­ru­jąc po­mię­dzy ni­mi, mi­ja się jed­no­cze­śnie ru­iny i po­zo­sta­ło­ści fun­da­men­tów, świad­czą­cy­ch o daw­nej świet­no­ści. Je­st w tym ja­kaś ta­jem­ni­ca.

Oko­licz­ne te­re­ny, już w XII wie­ku oka­za­ły się bo­ga­te w zło­ża rud że­la­za i mie­dzi, więc nie­trud­no zgad­nąć, że miej­sco­wo­ść roz­wi­nę­ła się dzię­ki ko­pal­niom. Wy­do­by­wa­no tam też sre­bro. W XV wie­ku po­wstał bro­war, któ­ry moc­no za­sły­nął w oko­li­cy. Or­ga­ni­zo­wa­no fe­sty­ny piw­ne, któ­re przy­cią­ga­ły rze­sze ama­to­rów tak zwa­ne­go zło­ta z Mie­dzian­ki. Ży­cie tęt­ni­ło. Co ro­ku od­by­wał się kier­ma­sz tań­ca, a w kar­na­wa­le ba­le ma­sko­we i ko­stiu­mo­we. Po­za tym, by­ło wie­le fe­sty­nów: piw­ny, gim­na­stycz­ny, pio­sen­ki czy świ­nio­bi­cia. Mia­stecz­ko mia­ło na­wet swój ka­ba­ret.

.

Miedzianka

.

Ru­iny bro­wa­ru i ta­bli­ca in­for­ma­cyj­na.

.

Miedzianka

.

XVI wie­ku by­ło już 160 szy­bów i sztol­ni. Kry­zys gór­nic­twa na­stą­pił do­pie­ro 300 lat póź­niej i od tam­te­go cza­su Mie­dzian­ka za­czę­ła roz­wi­jać się ja­ko miej­sco­wo­ść tu­ry­stycz­na. Mia­stecz­ko sta­ra­ło się na­wet o sta­tus uzdro­wi­ska, ale ni­gdy go nie otrzy­ma­ło z po­wo­du bra­ku ko­niecz­nej in­fra­struk­tu­ry.

Do XIX wie­ku Mie­dzian­ka sły­nę­ła też z rę­ko­dzie­ła – tka­no tu len. Le­gen­da gło­si, że pod­czas woj­ny trzy­dzie­sto­let­niej, prze­my­ca­no go ta­jem­ny­mi tu­ne­la­mi aż na Za­mek Bol­czów, o któ­rym prze­czy­ta­cie ni­żej. Opró­cz tkac­twa, by­ły też in­ne ce­chy: ko­wa­li, ślu­sa­rzy, gra­ba­rzy, sto­la­rzy, kraw­ców, rzeź­ni­ków czy ko­ło­dzie­jów.

.

Miedzianka

.

Od 1945 r. miej­sco­wo­ść na­le­ży do Pol­ski. Nie­miec­cy miesz­kań­cy zo­sta­li prze­sie­dle­ni, a mia­stecz­ko zde­gra­do­wa­ne do ran­gi wsi.

Nie­ste­ty, Ar­mia Czer­wo­na wy­wę­szy­ła w Mie­dzian­ce zło­ża ura­nu i utwo­rzy­ła tam Za­kła­dy Prze­my­sło­we R-1, któ­re bez­li­to­śnie eks­plo­ato­wa­ły bo­gac­two zie­mi. Pi­szę, że bez­li­to­śnie, bo nie dba­no o bez­pie­czeń­stwo sztol­ni i spo­wo­do­wa­no ol­brzy­mie szko­dy gór­ni­cze. Oczy­wi­ście ca­ły uran zo­stał prze­wie­zio­ny do Związ­ku Ra­dziec­kie­go. Wszyst­ko od­by­wa­ło się w naj­więk­szej ta­jem­ni­cy, nie za­cho­wa­ła się żad­na do­ku­men­ta­cja z tam­te­go okre­su.

Nie zdzi­wi­cie się pew­nie, je­śli na­pi­szę, że po wszyst­kim po­sta­no­wio­no zmie­ść Mie­dzian­kę z po­wierzch­ni zie­mi, co w du­żej mie­rze się uda­ło. Ze wzglę­du na nie­od­po­wie­dzial­ne wy­do­by­cie ura­nu, czę­ść mia­stecz­ka po pro­stu za­pa­dła się pod zie­mię. To co po­zo­sta­ło, znisz­czo­no z pre­me­dy­ta­cją. Wy­sa­dzo­no je­den z dwó­ch ko­ścio­łów i za­ka­za­no re­mon­to­wa­nia do­mów. W la­ta­ch 70 wy­sie­dlo­no miesz­kań­ców do Je­le­niej Gó­ry i wy­bu­rzo­no wie­le bu­dyn­ków.

.

Miedzianka

.

Je­den z opusz­czo­ny­ch do­mów. Od ja­kie­goś cza­su Mie­dzian­ka się od­ra­dza i w 2011 ro­ku za­miesz­ki­wa­ło ją 90 osób.

.

Miedzianka

.

Na szczę­ście, miesz­kań­cy Mie­dzian­ki są mą­drzy i dba­ją o swo­je dzie­dzic­two. Utwo­rzo­no 6-cio ki­lo­me­tro­wy szlak, na któ­rym usta­wio­no ta­bli­ce opo­wia­da­ją­ce hi­sto­rię ich wsi.

.

Bro­war Mie­dzian­ka

Rudawy Janowickie

.

Ok, po­du­ma­li­śmy już nad isto­tą prze­mi­ja­nia, te­raz czas na coś dla cia­ła! Tuż przy wjeź­dzie do Mie­dzian­ki, od stro­ny Ja­no­wic Wiel­ki­ch, znaj­du­je się no­wo­cze­sny bro­war. Dzia­ła do­pie­ro od ro­ku i z te­go co wi­dzia­łam, cie­szy się spo­rym po­wo­dze­niem. Nic dziw­ne­go, zde­cy­do­wa­nie je­st to jed­no z cie­kaw­szy­ch miej­sc w oko­li­cy.

Obec­nie pro­du­ko­wa­ny­ch je­st tam pięć ro­dza­jów pi­wa, po­świę­ci­łam się dla Was i spró­bo­wa­łam wszyst­ki­ch:

- Gór­nik — Je­dy­ne ciem­ne pi­wo w ofer­cie, ba­aaar­dzo po­le­ca­ne przez ob­słu­gę. Fak­tycz­nie, je­st do­ść ory­gi­nal­ne. W ka­ta­lo­gu bro­wa­ru na­pi­sa­ne je­st, że ma dy­mio­ny smak i aro­mat. Po­twier­dzam, sma­ku­je jak­by by­ło wę­dzo­ne. Opar­te je­st na dwó­ch ro­dza­ja­ch sło­du i ma 5,5% al­ko­ho­lu (wszyst­kie po­zo­sta­łe ma­ją 5%). Bar­dzo cie­ka­wa pro­po­zy­cja, ale ra­czej do­ce­nią ją ko­ne­se­rzy niż fa­ni lek­ki­ch trun­ków.

- Ru­daw­skie — je­st ru­de! We­dług mnie naj­lep­sze ze wszyst­ki­ch. Nie po­ra­ża go­rycz­ką, opar­te je­st na sło­da­ch kar­me­lo­wy­ch i ma le­śny aro­mat. Już tę­sk­nię.

- Cy­cu­ch Ja­no­wic­ki — je­st to pi­wo w sty­lu Ame­ri­can Pa­le Ale, gór­na fer­men­ta­cja, cy­tru­so­wy aro­mat. Przy­pa­dło mi do gu­stu naj­mniej ze wszyst­ki­ch.

- Mni­szek — bar­dzo do­bry, mój ulu­bie­niec za­raz po ru­dym. Lek­kie i przy­jem­ne, a przy tym ma do­ść cie­ka­wy skład, przy­naj­mniej jak na mo­je ama­tor­skie piw­ne gu­sta. Do wy­two­rze­nia go uży­to dwó­ch ro­dza­jów sło­du (jęcz­mien­ne­go i psze­nicz­ne­go), ale też skór­kę po­ma­rań­czy, płat­ki owsia­ne, ko­len­drę i ru­mia­nek!

- Wo­łek — Ni­by mia­ło być lek­ko owo­co­we, ale nie je­stem co do te­go szcze­gól­nie prze­ko­na­na. To pi­wo je­st smacz­ne, ale chy­ba naj­mniej cha­rak­te­ry­stycz­ne ze wszyst­ki­ch. Ka­ta­log bro­wa­ru przy­zna­je, że ma mak­sy­mal­ną pi­jal­no­ść. Na pew­no je­st jed­nak lep­sze niż każ­de prze­my­sło­we pi­wo na świe­cie.

.

.

Do dys­po­zy­cji go­ści bro­wa­ru je­st ta­ras z pięk­nym wi­do­kiem na po­le i gó­ry. Wi­dać stam­tąd na­wet Śnież­kę, je­śli po­go­da po­zwa­la. I choć za każ­dym ra­zem wy­bie­ra­łam sto­lik na ze­wną­trz, to wy­strój w środ­ku bu­dyn­ku rów­nież bar­dzo mi się po­do­ba. Na miej­scu moż­na też zje­ść obiad.

.

Rudawy Janowickie

.  

.

Rudawy Janowickie

.

Na gó­rze wi­dać wiel­kie ka­dzie, w któ­ry­ch wa­żo­ne je­st pi­wo. Na do­le znaj­du­je się fer­men­tow­nia i le­ża­kow­nia.

.

Rudawy Janowickie

.

Róż­ni­ca skła­dów po­mię­dzy tu­tej­szym, a prze­my­sło­wym trun­kiem.

.

Rudawy Janowickie

.

Je­śli szu­ka­cie noc­le­gu w oko­li­cy, to też nie ma pro­ble­mu. Moż­na tam wy­na­jąć po­kój za 150 lub 120 zł za noc — w za­leż­no­ści od wi­do­ku. Śnia­da­nie kosz­tu­je 17 zł, a bu­tel­ka pi­wa 8 zł.

. 

Za­mek Bol­czów

Zamek Bolczów

.

Ab­so­lut­nie obo­wiąz­ko­wy przy­sta­nek na szla­ka­ch Ru­daw. Co praw­da, do dziś zo­sta­ły już tyl­ko ru­iny, po­śród któ­ry­ch mo­że­my je­dy­nie wy­obra­zić so­bie je­go daw­ną świet­no­ść, ale nie zmie­nia to fak­tu, że miej­sce ma wspa­nia­ły kli­mat. Ście­ra się tam dzie­ło ludz­ki­ch rąk i si­ła przy­ro­dy.

.

Zamek Bolczów.

Za­mek zo­stał wy­bu­do­wa­ny praw­do­po­dob­nie w la­ta­ch 1371 — 1386. Przy­pi­su­je się to nie­ja­kie­mu Bol­ko­wi II, z ro­du (jak­że by ina­czej) Bol­czów. Już w pierw­szej po­ło­wie XV wie­ku zo­stał znisz­czo­ny i cze­kał 100 lat na od­bu­do­wa­nie. Przez de­ka­dy prze­cho­dził z rąk do rąk, sys­te­ma­tycz­nie roz­bu­do­wy­wa­ny przez ko­lej­ny­ch wła­ści­cie­li. Sie­lan­ka trwa­ła, aż nie wpro­wa­dzi­li się do nie­go w 1645 r. Szwe­dzi. Przy opusz­cza­niu zam­ku po­sta­no­wi­li go pod­pa­lić i ca­ła drew­nia­na za­bu­do­wa, w któ­rej mie­ści­ła się czę­ść miesz­kal­na, po­szła z dy­mem. Woj­na trzy­dzie­sto­let­nia, sa­mi ro­zu­mie­cie.

.

Zamek Bolczów

.

Zamek Bolczów.

Od tam­tej po­ry, za­mek tkwi dum­nie na szczy­cie gó­ry ja­ko ru­iny.

.

Zamek Bolczów

.

Zamek Bolczów

.

Ale to nie by­ło je­go ostat­nie sło­wo. XIX wiek przy­nió­sł roz­wój tu­ry­sty­ki i ma­low­ni­czy­mi ru­ina­mi za­in­te­re­so­wał się hra­bia Wil­helm Stolberg-Wernigorde. Z je­go ini­cja­ty­wy, za­bez­pie­czo­no po­zo­sta­ło­ści zam­ku (na zdję­ciu wy­żej wi­dzi­cie np. ce­gły, ja­kie wmu­ro­wa­no, aby ścia­na się nie za­wa­li­ła), a na­wet po­wsta­ła tam go­spo­da. W la­ta­ch po­wo­jen­ny­ch, mie­ści­ło się w niej schro­ni­sko tu­ry­stycz­ne. Bar­dzo ża­łu­ję, że już nie ist­nie­je. By­ło­by ge­nial­nie spę­dzić w nim noc!

.

Zamek Bolczów

.

Na za­mek naj­ła­twiej do­trzeć z Ja­no­wic Wiel­ki­ch. Je­śli wy­sią­dzie­cie na dwor­cu, mu­si­cie udać się w gó­rę, ale­ją Woj­ska Pol­skie­go. Przy oka­zji spa­ce­ru, moż­na po­dzi­wiać stu­let­nie ja­rzą­by szwedz­kie.

Ale­ją do­trze­cie do ul. Zam­ko­wej — je­st tam do­brze za­opa­trzo­ny su­per­mar­ket, więc w ra­zie cze­go o za­ku­py na dro­gę nie mu­si­cie się mar­twić.

.

Zamek Bolczów.

Idąc pro­sto Zam­ko­wą, do­trze­cie do la­su. Póź­niej mu­si­cie kie­ro­wać się na wpro­st, zie­lo­nym szla­kiem, po ta­ki­ch ka­mie­nia­ch:

.

Zamek Bolczów

.

No do­bra, tro­chę stra­szę. Tra­sa je­st do­ść ła­twa, a ka­mie­nie po­ja­wia­ją się do­pie­ro gdzieś w po­ło­wie. Za­mek uka­że Wam się po oko­ło 40 mi­nu­ta­ch mar­szu. War­to się spo­cić, że­by go zo­ba­czyć.

.

Zamek Bolczów

.

Zamek Bolczów

.

Nie opi­su­ję tu co praw­da punk­tów wi­do­ko­wy­ch w gó­ra­ch, bo to je­st ra­czej prze­wod­nik dla przy­ziem­ny­ch tu­ry­stów, ale je­śli bę­dzie­cie mie­li ocho­tę wspiąć się na zam­ko­wą wie­żę, to zo­ba­czy­cie na­praw­dę ma­low­ni­czy wi­dok. Na dwie gó­ry ze zdję­cia po­wy­żej, ro­dzi­mi miesz­kań­cy mó­wią (jak­że po­etyc­ko): cyc­ki.

Je­den to Krzyż­na Gó­ra, a dru­gi to So­ko­lik. Zresz­tą, prze­wi­ja­ją się one na wie­lu in­ny­ch mo­ich zdję­cia­ch z po­przed­nie­go po­stu o Ru­da­wa­ch.

.

Zamek Bolczów

.

Na zam­ku od cza­su do cza­su od­by­wa­ją się im­pre­zy ry­cer­skie. Każ­de­go dnia, od­wie­dza go du­żo tu­ry­stów, ale i tak je­st do­ść ci­cho i czy­sto. Moż­na tam zna­leźć wie­le miej­sc, gdzie faj­nie by­ło­by zro­bić cho­ciaż­by pik­nik. W jed­nej z po­zo­sta­ło­ści „sal” znaj­du­je się na­wet stół z ła­wa­mi, przy któ­rym zmie­ści się kil­ka osób. Wstęp na Bol­czów je­st oczy­wi­ście dar­mo­wy.

.

Pa­łac w Wo­ja­no­wie

Rudawy Janowickie

.

Miej­sce tro­chę jak z baj­ki! Nie spo­dzie­waj­cie się, że go zwie­dzi­cie, bo to głów­nie ho­tel i spa. Oglą­da­nie wy­bra­ny­ch wnę­trz, je­st do­stęp­ne tyl­ko dla grup po­wy­żej 20 osób. Tak sa­mo jak spa­cer po par­ku w to­wa­rzy­stwie prze­wod­ni­ka i obej­rze­nie fil­mu o hi­sto­rii pa­ła­cu. To je­st du­ży mi­nus, ale co zro­bić. Je­śli wy­stę­pu­je­cie w skrom­niej­szej ilo­ści, po­zo­sta­je Wam tyl­ko re­laks! I wła­śnie z ta­kim na­sta­wie­niem tam się wy­bra­łam.

.

Rudawy Janowickie

.

Rudawy Janowickie

.

Park pa­ła­co­wy je­st bar­dzo pięk­ny i do­ść spo­ry. Mo­że­cie zna­leźć w nim ory­gi­nal­nej uro­dy rzeź­by. Szu­ka no­wo­cze­sna peł­ną gę­bą.

.

Rudawy Janowickie

.

Ale dla ro­man­ty­ków są też ta­kie uro­cze wi­do­ki. Na­wia­sem mó­wiąc, ten park to świet­ne miej­sce na se­sję ślub­ną.

.

Rudawy Janowickie

.

Są dwie re­stau­ra­cje, z któ­ry­ch czyn­na by­ła tyl­ko jed­na. Być mo­że ta dru­ga funk­cjo­nu­je je­dy­nie je­śli się ją wy­naj­mie na ban­kiet czy we­se­le. W każ­dym ra­zie, my od­wie­dzi­li­śmy bar­dzo przy­jem­ną Re­stau­ra­cję Ogro­do­wą, któ­ra ma świet­ny wi­dok z ta­ra­su. Nie by­ła­bym so­bą, gdy­bym nie spraw­dzi­ła ja­ką po­da­ją ka­wę i mo­gę z ca­łą od­po­wie­dzial­no­ścią stwier­dzić, że cał­kiem za­cną*.

.

Pa­ła­cu w Wo­ja­no­wie ciąg dal­szy 🙂 #wo­ja­now #pa­la­cwo­ja­now #pol­ska #po­land #ka­wa #cof­fee #cof­fe­elo­ver #gar­den #dol­ny­sla­sk

Zdję­cie za­miesz­czo­ne przez użyt­kow­ni­ka Ży­cie Bez Resz­ty (@zyciebezreszty.pl)

.

*Pi­sząc ten tek­st do­wie­dzia­łam się, że w Pa­ła­cu Wo­ja­nów je­st też ka­wiar­nia.

.Rudawy Janowickie

.

Pierw­sze wzmian­ki o ma­jąt­ku w tym miej­scu po­cho­dzą już z XIII w., ale nie przy­po­mi­nał wte­dy pa­ła­cu, bo był sie­dzi­bą ry­cer­ską. Po­dob­nie jak za­mek Bol­czów, pa­łac w Wo­ja­no­wie kil­ka ra­zy za­mie­nił się w ru­inę. Rów­nież pa­dł ofia­rą Szwe­dów. Od­bu­do­wa­no go w XVII wie­ku i ko­lej­ni wła­ści­cie­le suk­ce­syw­nie zmie­nia­li je­go wy­gląd — od ba­ro­ku, przez neo­go­tyk, aż do współ­cze­snej, ro­man­tycz­nej wer­sji.

.

Rudawy Janowickie

.

Jed­nak nie ozna­cza to, że pa­łac wy­glą­dał już ca­ły czas tak jak dziś. W trak­cie II woj­ny świa­to­wej za­miesz­ki­wa­li go jeń­cy wo­jen­ni, a w cza­sa­ch PRL-u mie­ścił się w nim.… PGR i był do­mem dla ro­bot­ni­ków rol­ny­ch. Stop­nio­wo po­pa­dał w ru­inę, a w 2002 ro­ku spło­nął.

Zo­stał od­re­stau­ro­wa­ny do­pie­ro w la­ta­ch 2005 — 2007.

.

Rudawy Janowickie

.

Do pa­ła­cu naj­le­piej do­je­chać sa­mo­cho­dem. Moż­na też wy­brać się bu­si­kiem z Ja­no­wic Wiel­ki­ch (w kie­run­ku Je­le­niej Gó­ry) ale wte­dy ko­niecz­nie spy­taj­cie czy przy­pad­kiem nie je­dzie przez Ra­do­mie­rz. Wte­dy omi­ja Wo­ja­nów.

Do­cie­ra tam też po­ciąg, ale od dwor­ca do pa­ła­cu trze­ba przej­ść tro­chę po­nad ki­lo­me­tr.

.

Ko­lo­ro­we je­zior­ka

Hit Ru­daw! Miej­sce wy­glą­da­ją­ce tro­chę jak nie z tej pla­ne­ty. Jak po­wsta­ły? Cał­kiem ba­nal­nie. Gle­ba w tej oko­li­cy je­st bo­ga­ta w łup­ki pi­ry­to­no­śne i 300 lat te­mu stwo­rzo­no tam ko­pal­nię. Dzia­ła­ła aż do po­cząt­ku ubie­głe­go stu­le­cia, a gdy znik­nę­ła po­zo­sta­ły po niej do­ły, któ­re wy­peł­ni­ła wo­da. Za­bar­wi­ły ją związ­ki che­micz­ne, w któ­re na­dal bo­ga­te są ścia­ny i dna wy­ro­bi­sk. Dzię­ki te­mu, mo­że­my dziś oglą­dać je­zior­ko żół­te, pur­pu­ro­we, błę­kit­ne i zie­lo­ne.

.

Rudawy Janowickie

.

Je­zio­ra miesz­czą się we wsi Wie­ści­szo­wi­ce, u pod­nó­ża gó­ry Wiel­ka Ko­pa. Dla tu­ry­stów do­stęp­ne są czte­ry strze­żo­ne par­kin­gi, z cze­go trzy są przy wej­ściu na te­ren je­zio­rek. Po­zo­sta­wie­nie sa­mo­cho­du kosz­tu­je 10 zł, nie­za­leż­nie od ilo­ści cza­su ja­ki tam spę­dzi­cie.

.

Rudawy Janowickie

.

Opró­cz te­go do dys­po­zy­cji je­st punkt ga­stro­no­micz­ny, miej­sce pik­ni­ko­we, plac za­baw, a na­wet po­le na­mio­to­we i cam­pin­go­we.

Doj­ście z par­kin­gu do pur­pu­ro­we­go je­zior­ka zaj­mu­je kil­ka mi­nut. Bar­dzo bli­sko je­st je­zior­ko żół­te, ale w okre­sie su­szy nie­ste­ty za­ni­ka. Ko­lej­ne są kil­ka ki­lo­me­trów wy­żej.

.

Rudawy Janowickie

.

Te­re­ny przy­sto­so­wa­no do sze­ro­ko po­ję­tej re­kre­acji. Moż­na tam z po­wo­dze­niem bie­gać i jeź­dzić na ro­we­rze.

.

Je­le­nia Gó­ra

jeleniagora

.

Na ko­niec po­le­cam Wam też udać się na wy­ciecz­kę do Je­le­niej Gó­ry, w któ­rej moż­na nie tyl­ko zo­ba­czyć wie­lu nie­miec­ki­ch eme­ry­tów, ale też po­spa­ce­ro­wać cał­kiem uro­czy­mi ulicz­ka­mi z kil­ku­set­let­nią ar­chi­tek­tu­rą. Co praw­da nie są to już Ru­da­wy, ale je­śli mie­li­by­ście luź­niej­szy dzień, to cze­mu by nie wy­sko­czyć na kil­ka go­dzin?

.

3

.

Ko­ściół  św. An­ny z XVI w. Ka­pli­ca mie­ści się w śre­dnio­wiecz­nej basz­cie obron­nej.

.

7

.

2

.

4

.

Osiem­na­sto­wiecz­ny ra­tu­sz na ryn­ku.

.

6

.

Kil­ka lat te­mu Je­le­nia Gó­ra ob­cho­dzi­ła 900-lecie ist­nie­nia. Z tej oka­zji, za tym je­lon­kiem wmu­ro­wa­no kap­su­łę pa­mię­ci. Wło­żo­no tam re­gio­nal­ne ga­ze­ty, pa­miąt­ko­we fol­de­ry, księ­gę z wpi­sa­mi miesz­kań­ców mia­sta i ry­sun­ki przed­szko­la­ków, przed­sta­wia­ją­ce jak dzie­ci wy­obra­ża­ją so­bie Je­le­nią za 100 lat. Skrzy­nia zo­sta­nie otwar­ta w 2108 ro­ku. Eks­cy­tu­ją mnie ta­kie rze­czy.

.

1

.

Je­śli cho­dzi o noc­leg, to uwa­żam, że naj­lep­szym punk­tem wy­pa­do­wym do zwie­dza­nia Ru­daw Ja­no­wic­ki­ch są al­bo Ja­no­wi­ce Wiel­kie al­bo są­sied­nie Trzciń­sko. Oby­dwie miej­sco­wo­ści po­ło­żo­ne są mniej wię­cej po środ­ku te­go pa­sma gór, a po­za tym są cał­kiem nie­źle sko­mu­ni­ko­wa­ne za­rów­no z Je­le­nią Gó­rą, jak i z po­zo­sta­ły­mi wio­ska­mi.

To oko­ło 100 km od Wro­cła­wia i 15 km od Je­le­niej Gó­ry. Na tej tra­sie, kur­su­ją wy­god­ne i no­wo­cze­sne po­cią­gi Ko­lei Dol­no­ślą­ski­ch.

.

W związ­ku z tym, że du­uużo już prze­czy­ta­li­ście, za­koń­cze­nie zre­du­ku­ję do jed­ne­go zda­nia, z któ­rym my­ślę, że każ­dy się zgo­dzi: Pol­ska je­st pięk­na!

.
.
Pau­li­na

.

więcej tekstów: Paulina

  • go­sc

    Ślicz­ne te je­zior­ka!

  • O ile wiem, to jesz­cze nie utwo­rzo­ne Ru­daw­skie­go Par­ku Na­ro­do­we­go 😉

    A po­za tym, to re­gion ten zde­cy­do­wa­nie je­st war­ty tu­ry­stycz­nej eks­plo­ra­cji. No i przy oka­zji ko­niecz­nie trze­ba prze­czy­tać książ­kę Fi­li­pa Sprin­ge­ra „Mie­dzian­ka. Hi­sto­ria zni­ka­nia”.

    • Ups… już po­pra­wi­łam. Dzię­ki za zwró­ce­nie uwa­gi 🙂