Recenzja kremu pod oczy Vichy Aqualia Thermal

O ile nie mam za bar­dzo pro­ble­mów ze zna­le­zie­niem kre­mu pod oczy na noc, to cał­kiem cięż­ko je­st tra­fić na za­do­wa­la­ją­cy pro­dukt na dzień. A trze­ba wie­dzieć, że prze­ro­bi­łam już ich cał­kiem spo­ro. U mnie, w tym wy­pad­ku, zna­czą­cą  ro­lę od­gry­wa kon­sy­sten­cja ko­sme­ty­ku. Ide­ałem je­st śli­ska, ła­twa do roz­pro­wa­dze­nia,  że­lo­wa for­mu­ła – wchła­nia się bez pro­ble­mu, nie trze­ba dłu­go cze­kać, aż bę­dzie moż­na za­cząć na­kła­dać ma­ki­jaż (a wszyst­kie wie­my, że ra­no czas je­st na wa­gę zło­ta, tym bar­dziej jak je­st się ta­kim śpio­chem jak ja), a po­za tym nie wa­ży się w cią­gu dnia, dzię­ki cze­mu nie trze­ba za­wra­cać so­bie gło­wy czę­stym zer­ka­niem w lu­ster­ko. Przy­naj­mniej nie z te­go po­wo­du 😉 I to wła­śnie ta ide­al­na kon­sy­sten­cja prze­ko­na­ła mnie do te­sto­wa­nia kre­mu, któ­ry dziś dla Was re­cen­zu­ję – oka­zu­je się, że krem po oczy Vi­chy Aqu­alia Ther­mal speł­nia ten wy­móg w 100%   


Nie­mniej jed­nak — kon­sy­sten­cja kon­sy­sten­cją, ale li­czy się prze­cież dzia­ła­nie. Pro­du­cent obie­cu­je, że krem ma na­wil­żać i roz­bu­dzać spoj­rze­nie, a tak­że zmniej­szać cie­nie i opuch­nię­cia. O ile do zmniej­sza­nia cie­ni przez kre­my pod oczy pod­cho­dzę z dy­stan­sem, zresz­tą od cze­go są ko­rek­to­ry, to trze­ba przy­znać, że z na­wil­ża­niem ra­dzi so­bie bar­dzo do­brze. Nie ma wła­ści­wo­ści prze­ciw­zmarszcz­ko­wy­ch i nikt te­go nam nie obie­cu­je, ale wia­do­mo prze­cież, że po­rząd­ne na­wil­że­nie je­st pod­sta­wą je­śli cho­dzi o pre­wen­cję. Na­to­mia­st co do li­kwi­da­cji opuch­nięć – świet­nie spraw­dza się je­że­li trzy­ma­my go w lo­dów­ce, bar­dzo przy­jem­nie je­st ra­no na­ło­żyć chłod­ny żel pod oczy.

 

W przy­pad­ku mo­jej, co praw­da nie­zbyt pro­ble­ma­tycz­nej czy prze­su­szo­nej, ale mi­mo wszyst­ko trzy­dzie­sto­let­niej skó­ry pod ocza­mi (jej­ku, cza­icie jak to brzmi!?), pó­ki co speł­nia po­trze­by w zu­peł­no­ści i je­stem usa­tys­fak­cjo­no­wa­na. Pew­nie nie­dłu­go za­cznę się in­te­re­so­wać ja­ki­miś moc­niej­szy­mi spe­cy­fi­ka­mi, ale dla dziew­czyn 20 + po­wi­nien być cał­kiem wy­star­cza­ją­cy.

 

Krem pod oczy Aqu­alia Ther­mal we­dług za­le­ceń pro­du­cen­ta je­st prze­zna­czo­ny do sto­so­wa­nia i na dzień i na noc. Tak też ro­bię. Ge­ne­ral­nie nie uni­kam kre­mów na noc, któ­re ma­ją tłu­stą kon­sy­sten­cję, ale te­raz ze wzglę­du na mo­je prze­dłu­ża­ne rzę­sy mu­szę uwa­żać na to, co na­kła­dam na oko­li­ce oka, bo tłu­sta for­mu­ła mo­że roz­pu­ścić klej. Krem Vi­chy ma kon­sy­sten­cję że­lu, więc nie mu­szę się o nic oba­wiać.

 

Po­za tym, jed­ną z rze­czy na któ­re bar­dzo zwra­cam uwa­gę je­st opa­ko­wa­nie. Ni­by ra­cja, że li­czą się głów­nie wła­ści­wo­ści, dzia­ła­nie i sku­tecz­no­ść, ale nie oszu­kuj­my się – o wie­le przy­jem­niej je­st dbać o sie­bie je­śli na­sze ko­sme­ty­ki cie­szą oko i trze­ba przy­znać, że ten krem do ni­ch na­le­ży.

.

.

Opa­ko­wa­nie je­st ma­łe, bo to w koń­cu 15 ml, ale wy­god­ne i dzię­ki srebr­nej za­tycz­ce cał­kiem nie­źle pre­zen­tu­je się na to­a­let­ce. Przede wszyst­kim jed­nak, je­go za­le­tą je­st pomp­ka. Dzię­ki niej uży­wa­nie kre­mu je­st o wie­le bar­dziej hi­gie­nicz­ne niż w przy­pad­ku sło­icz­ka, bo bak­te­rie z na­szy­ch pal­ców nie do­sta­ją się do ko­sme­ty­ku, gdzie ży­ły­by we­so­ło wła­snym ży­ciem. Nie ma też pro­ble­mu z do­zo­wa­niem pro­duk­tu.

 

Pro­du­cent za­pew­nia, że krem je­st hi­po­aler­gicz­ny. I ow­szem – nie uczu­lił mnie, acz­kol­wiek wia­do­mo, to je­st kwe­stia in­dy­wi­du­al­na. Ja tyl­ko wspo­mnę, bo mo­że to je­st dla ko­goś istot­ne, że zwró­ci­łam uwa­gę na brak za­pa­chu. A to do­bry pro­gno­styk, w koń­cu sub­stan­cje za­pa­cho­we w ko­sme­ty­ka­ch bar­dzo czę­sto przy­czy­nia­ją się do uczu­leń i po­draż­nień, o czym nie­ste­ty prze­ko­na­łam się kie­dyś na wła­snej skó­rze.

 

Je­śli tro­chę mnie zna­cie, to wie­cie, że nie by­ła­bym so­bą gdy­bym nie przyj­rza­ła się bli­żej skła­do­wi uży­wa­ne­go prze­ze mnie ma­zi­dła i nie spraw­dzi­ła czy nie czai się w nim przy­pad­kiem ja­kaś tru­ci­zna 😉  

A więc od po­cząt­ku:  

Aqua – wo­da, nie trze­ba nic do­da­wać, no mo­że po­za tym, że na opa­ko­wa­niu wid­nie­je in­for­ma­cja, że to nie by­le ja­ka wo­da, a ter­mal­na z Vi­chy 😉

Gly­ce­rin – czy­li oczy­wi­ście sta­ra do­bra gli­ce­ry­na – na­wil­ża­cz zna­ny, lek­ki i przy­jem­ny, przy­cią­ga­ją­cy i za­trzy­mu­ją­cy wo­dę w na­skór­ku,

Di­me­thi­co­ne – emo­lient, czy­li sub­stan­cja two­rzą­ca war­stwę za­po­bie­ga­ją­cą od­pa­ro­wy­wa­niu wo­dy,

Pro­pa­ne­diol – kon­ser­want, no­śnik sub­stan­cji ak­tyw­ny­ch, co cie­ka­we, ma po­cho­dze­nie na­tu­ral­ne – pro­du­ku­je się go z ku­ku­ry­dzy,

PEG 10 – ko­lej­ny emo­lient,

Cros­spo­ly­mer – prze­dłu­ża trwa­ło­ść ko­sme­ty­ku (przy oka­zji – krem Aqu­alia Ther­mal je­st zdat­ny do uży­cia w cią­gu sze­ściu mie­się­cy od otwar­cia opa­ko­wa­nia),

CI 42090 – barw­nik od­po­wia­da­ją­cy za nie­bie­ski ko­lor kre­mu,

Caf­fe­ine – oczy­wi­ście, że eks­trakt z ka­wy — jej za­da­niem je­st wal­ka z opuch­nię­cia­mi, po­przez od­blo­ko­wa­nie od­pły­wu lim­fy,

So­dium Chlo­ri­de –po­wo­du­je wzro­st lep­ko­ści ko­sme­ty­ku,

So­dium ci­tra­te –re­gu­lu­je pH, 

So­dium hy­alu­tro­na­te – czy­li kwas hia­lu­ro­no­wy, zmięk­cza, wy­gła­dza i na­wil­ża skó­rę,

So­dium hy­dro­xi­de – re­gu­la­tor pH,

Phe­no­xy­etha­nol – kon­ser­want,

p-Anisic acid – kwas any­zo­wy, kon­ser­want,

Chon­drus cri­spus – an­ty­ok­sy­dant, sub­stan­cja na­wil­ża­ją­ca,

Di­so­dium EDTA – kon­ser­want,

Ci­tric Acid – po pro­stu kwas cy­try­no­wy, usu­wa prze­bar­wie­nia, roz­ja­śnia skó­rę, re­gu­lu­je pH, 

Bio­sac­cha­ri­de gum – na­wil­ża i że­lu­je,

Po­ly­me­thyl­sil­se­squ­io­xa­ne – i to też je­st emo­lient.

 

 

Cóż mo­gę jesz­cze na­pi­sać? Pla­nu­ję zro­bić za kil­ka mie­się­cy po­st o mo­ich ulu­bio­ny­ch kre­ma­ch pod oczy z róż­ny­ch pó­łek ce­no­wy­ch i je­śli mię­dzy na­mi nic się nie ze­psu­je, to Vi­chy Aqu­alia Ther­mal ma du­że szan­se że­by się w tym ze­sta­wie­niu zna­leźć.

 

 

 

więcej tekstów: Paulina