Przekrój września 2016

Sko­ro po­dzie­li­ły­śmy się z Wa­mi na­szy­mi zdję­cio­wy­mi wspo­mnie­nia­mi z wrze­śnia, czas na na­sze naj­cen­niej­sze od­kry­cia mie­sią­ca, czy­li prze­krój wrze­śnia 🙂 Tym ra­zem po­le­ca­my Wam du­żo fil­mów, coś do po­czy­ta­nia, per­fu­my i re­lak­su­ją­cy ko­sme­tyk za gro­sze.

.

.

.

.

.

.

Aga­ta

Już za To­bą tę­sk­nię”

Ge­ne­ral­nie nie lu­bię oglą­dać fil­mów o zma­ga­nia­ch z cho­ro­bą – za­brzmi to ma­ło po­waż­nie, ale fil­my oglą­dam głów­nie dla roz­ryw­ki i zde­cy­do­wa­nie wo­lę te z hap­py En­dem 😉 Do obej­rze­nia „Już za To­bą tę­sk­nię” skło­nił mnie fakt, że głów­ne ro­le gra­ły w nim dwie ak­tor­ki, któ­re bar­dzo lu­bię – To­ni Col­let­te i Drew Bar­ry­mo­re. „Już za To­bą tę­sk­nię” to opo­wie­ść o praw­dzi­wej przy­jaź­ni dwó­ch ko­biet Mil­ly i Jess , któ­re dzie­lą ze so­bą wszyst­kie waż­ne i te mniej waż­ne chwi­le. Wia­do­mo­ść o cho­ro­bie no­wo­two­ro­wej Mil­ly wy­wra­ca do gó­ry ży­cie nie tyl­ko cho­rej, ale tak­że jej naj­lep­szej przy­ja­ciół­ki. W fil­mie spodo­ba­ło mi się naj­bar­dziej, że cier­pią­ca Mil­ly nie je­st przed­sta­wio­na ja­ko po­kor­nie cier­pią­ca ko­bie­ta, le­cz ja­ko nie­zno­śna dla swo­je­go oto­cze­nia ego­ist­ka, co od­bie­ga od wie­lu fil­mów w tej te­ma­ty­ce. Dzię­ki te­mu, a tak­że dzię­ki zna­ko­mi­tej ro­li To­ni Col­let­te, ma­my uczu­cie, że z jed­nej stro­ny za mo­men­ta­mi bez­na­dziej­ne za­cho­wa­nie Mil­ly, nie spo­sób ją lu­bić, ale przez jej cho­ro­bę, cięż­ko jej nie lu­bić. Film je­st moc­no wzru­sza­ją­cy, ale też za­dzior­ny i prze­kor­nie za­baw­ny. Po­le­cam i dzi­wię się, że do­wie­dzia­łam się o nim do­pie­ro rok po pre­mie­rze.

Mar­sja­nin”

Po­dob­nie jak fil­mów o cho­ro­ba­ch, uni­kam też fil­mów ka­ta­stro­ficz­ny­ch (ok., te­raz pew­nie my­śli­cie „to co Ty do li­cha oglą­da­sz dziew­czy­no” 😉 ). Sły­sza­łam wie­le po­zy­tyw­ny­ch opi­nii o „Mar­sja­ni­nie”, ale za­wsze dzi­wi­łam się, jak to moż­li­we, że­by film o wal­ce o prze­trwa­nie był  „za­baw­ny”? Oka­zu­je się jed­nak, że je­st to moż­li­we. Po­mi­ja­jąc ro­lę Mat­ta Damone’a, któ­re­go uwiel­biam – je­st to je­den z ty­ch fil­mów, któ­ry mi­nął mi zu­peł­nie nie­po­strze­że­nie i na­praw­dę ża­ło­wa­łam, że to już ko­niec. W do­dat­ku zła­pa­łam się na tym, że hi­sto­ria przed­sta­wio­na w „Mar­sja­ni­nie” je­st tak re­al­na, jak­by cho­dzi­ło nie o od­le­głą o la­ta świetl­ne od Zie­mi pla­ne­tę, le­cz miej­sce na in­nym kon­ty­nen­cie. Dla­te­go je­śli tak jak ja zwle­ka­li­ście z obej­rze­niem „Mar­sja­ni­na” – po­le­cam Wam nad­ro­bić za­le­gło­ści!

To­ma­sz Bek­siń­ski

Po­za wy­mie­nio­ny­mi wrze­śnio­wy­mi przy­jem­no­ścia­mi, kil­ka ty­go­dni te­mu po­waż­nie za­in­te­re­so­wa­łam się hi­sto­rią ro­dzi­ny Bek­siń­ski­ch, głów­nie po­sta­cią To­ma­sza. Nie czy­ta­łam książ­ki Mag­da­le­ny Grze­bał­kow­skiej „Bek­siń­scy. Por­tret Po­dwój­ny” i nie wi­dzia­łam jesz­cze fil­mu na­krę­co­ne­go na jej pod­sta­wie — „Ostat­nia ro­dzi­na”, ale prze­czy­ta­łam wie­le ar­ty­ku­łów na ich te­mat, wy­słu­cha­łam ostat­niej au­dy­cji To­ma­sza Bek­siń­skie­go w Trój­ce, prze­czy­ta­łam je­go ostat­ni fe­lie­ton w ma­ga­zy­nie Tyl­ko Rock i zo­ba­czy­łam film do­ku­men­tal­ny „Dzien­nik za­po­wie­dzia­nej śmier­ci”. Hi­sto­ria czło­wie­ka, któ­ry na po­zór miał wszyst­ko, ale by­ło mu tak bar­dzo nie­wy­god­nie na tym świe­cie, je­st dla mnie prze­ra­ża­ją­ca i fa­scy­nu­ją­ca jed­no­cze­śnie. Mam na­dzie­ję nie­dłu­go wy­brać się na film „Ostat­nia ro­dzi­na”, choć do­my­ślam się, że bę­dzie to wy­jąt­ko­wo przy­gnę­bia­ją­cy se­ans. A Wy, wi­dzie­li­ście już film? Co o nim są­dzi­cie?

Re­be­ka „To­day”

Na ko­niec mam dla Was ka­wa­łek mu­zy­ki, choć po­do­ba mi się głów­nie te­le­dy­sk – je­stem dum­na, że mo­je dzie­ciń­stwo przy­pa­dło na la­ta 90. 😉

.

Pau­li­na

.

Na­szyj­nik Man­go

1

.

Na pierw­szy ogień idzie mój ulu­bio­ny ostat­nio na­szyj­nik. Ku­pi­łam go w czerw­cu, ale ja­koś w cie­płe dni cięż­sza bi­żu­te­ria mnie wku­rza i nie mam ocho­ty jej no­sić. Na­to­mia­st w ze­szłym mie­sią­cu po­sze­dł w ru­ch spo­ro ra­zy. My­ślę, że nie mu­szę ni­ko­go prze­ko­ny­wać, że ta­ka bi­żu­te­ria do­da­na do ja­kie­goś pro­ste­go stro­ju, ty­pu ko­szul­ka + dżin­sy, ro­bi ro­bo­tę.

.

Cha­nel Co­co Ma­de­mo­isel­le EDT

4

.

Jak wi­dać na zdję­ciu, to je­st też tro­chę pro­jekt den­ko, bo zo­sta­ły mi mo­że ze 2 skrom­ne uży­cia ty­ch per­fum. W su­mie na zdję­ciu nie wi­dać ich już wca­le, więc mu­si­cie mi wie­rzyć na blo­ger­skie sło­wo ho­no­ru. W każ­dym ra­zie, by­ły dla mnie ide­al­ne na wa­ka­cje i na ostat­nie po­dry­gi la­ta.

Za­pa­ch je­st po­pu­lar­ny i pew­nie spo­ro z Was go uży­wa lub uży­wa­ło. Dla po­zo­sta­ły­ch wspo­mnę, że je­st do­ść świe­ży, ale jak przy­sta­ło na mnie, oczy­wi­ście też lek­ko słod­ki.  W skła­dzie je­st po­ma­rań­cza, ber­ga­mot­ka, ja­śmin, ró­ża, pa­czu­la, we­ti­wer oraz za­pa­cho­we klu­cze do mo­je­go ser­ca: piż­mo i wa­ni­lia.

.

Be Be­au­ty sól do ką­pie­li Cher­ry Blos­som

3

.

Nie są­dzi­łam, że sól z Bie­dron­ki mo­że być tak fan­ta­stycz­na. Przede wszyst­kim, ma świet­ny, re­lak­su­ją­cy za­pa­ch, któ­ry je­st do­ść in­ten­syw­ny, ale nie mę­czą­cy. Na­to­mia­st naj­bar­dziej mnie za­sko­czy­ło, że skó­ra po ką­pie­li je­st za­dba­na i bar­dzo przy­jem­na w do­ty­ku.

Zno­wu den­ko, ale co zro­bić. Ku­pi­łam na jej miej­sce wer­sję la­wen­do­wą, jed­nak nie za­chwy­ci­ła mnie tak bar­dzo jak cher­ry blos­som. Wszyst­ko je­st kwe­stią za­pa­chu, bo dzia­ła­nie ma­ją ta­kie sa­mo.

.

Por­tret Do­ria­na Graya” Oscar Wil­de

.
Kto­kol­wiek jesz­cze nie wi­dział? Kto­kol­wiek jesz­cze nie wie (co czy­ta­łam we wrze­śniu)? Książ­ka by­ła już na in­sta­gra­mie, był też po­st z 35 naj­lep­szy­mi cy­ta­ta­mi. Wła­ści­wie już tyl­ko z kro­ni­kar­skie­go obo­wiąz­ku wspo­mi­nam o tym po raz ko­lej­ny, ale ta po­wie­ść je­st tak cho­ler­nie war­ta prze­czy­ta­nia, że mu­sia­łam ją umie­ścić w prze­kro­ju.

Dla­cze­go tak się za­chwy­cam? Bo przede wszyst­kim sa­ma czyn­no­ść czy­ta­nia „Por­tre­tu Do­ria­na Graya”, śli­zga­nia się po sło­wa­ch, je­st do­zna­niem bar­dzo przy­jem­nym. Ale nie je­st to pu­sty re­laks. Po­wie­ść je­st prze­peł­nio­na po­glą­da­mi Osca­ra Wilde’a na ży­cie i sztu­kę. A te by­wa­ją in­spi­ru­ją­ce.

Po­za tym je­st świet­nym stu­dium kształ­to­wa­nia się czło­wie­ka, prze­mian ja­kie w nim za­cho­dzą i przyj­mo­wa­nia przez nie­go wpły­wów oto­cze­nia.  Jak da­le­ko moż­na się po­su­nąć ma­jąc świa­do­mo­ść bez­kar­no­ści? Czy da się omi­jać ka­rę za grze­chy w nie­skoń­czo­no­ść? Kto je­st praw­dzi­wym przy­ja­cie­lem? Książ­ka in­try­gu­je. Zresz­tą, Wilde’a za­wsze czy­ta się bar­dzo sym­pa­tycz­nie (no chy­ba, że „De pro­fun­dis”) szko­da, że to je­go je­dy­na wy­da­na po­wie­ść.

Na­wią­zu­jąc do słów sa­me­go au­to­ra: „nie ma ksią­żek mo­ral­nych lub nie­mo­ral­nych. Są książ­ki na­pi­sane do­brze lub źle”. Ta je­st na­pi­sa­na wy­bit­nie.

.

To by by­ło na ty­le je­śli cho­dzi o wrze­śnio­we in­spi­ra­cje. Po­ra na pod­su­mo­wa­nia.

Naj­chęt­niej czy­ta­nym po­stem by­ły pro­po­zy­cje spę­dza­nia cza­su w Su­de­ta­ch. Na in­sta­gra­mie naj­chęt­niej laj­ko­wa­li­ście sel­fie.

#po­li­sh­girl #war­saw­girl #go­od­mo­od #war­sza­wa #wto­rek #blog­ger #bru­net­te

Zdję­cie za­miesz­czo­ne przez użyt­kow­ni­ka Ży­cie Bez Resz­ty (@zyciebezreszty.pl)

.

Wi­dzi­my się wkrót­ce w ko­lej­ny­ch po­sta­ch!

Aga­ta & Pau­li­na

więcej tekstów: Agata & Paulina