Przekrój października

Ostat­nio opu­bli­ko­wa­ły­śmy zdję­cio­we pod­su­mo­wa­nie paź­dzier­ni­ka, więc naj­wyż­szy czas na prze­krój mie­sią­ca! Za­pra­sza­my do czy­ta­nia — mo­że wśród na­szy­ch ulu­bio­ny­ch od­kryć mie­sią­ca znaj­dzie­cie coś dla sie­bie 😉

.

.

.

.

.

.

Aga­ta

se­rial „Bel­fer”

Bel­fer” zde­cy­do­wa­nie za­wład­nął mo­im paź­dzier­ni­kiem. Rzad­ko oglą­dam se­ria­le, szcze­gól­nie te, któ­re ma­ją po kil­ka­set od­cin­ków, ale wie­cie już, że je­stem fan­ką pol­skie­go ki­na, dla­te­go sku­si­łam się na obej­rze­nie pierw­szy­ch dwó­ch od­cin­ków, któ­re pusz­czo­ne by­ły je­den po dru­gim. O ile pierw­szy był po pro­stu do­bry, po dru­gim prze­pa­dłam. Szcze­rze mó­wiąc, nie pa­mię­tam już kie­dy każ­dy od­ci­nek pol­skie­go se­ria­lu oma­wia­łam z wy­pie­ka­mi na twa­rzy z ro­dzi­ną i zna­jo­my­mi. Nie bę­dę stresz­czać Wam fa­bu­ły, ale je­śli ma­cie do­stęp do Ca­nal + lub zna­cie ko­goś z do­stę­pem do NC + go — ko­niecz­nie zo­bacz­cie. Se­rial na­praw­dę trzy­ma w na­pię­ciu; opró­cz kil­ku prze­sa­dzo­ny­ch scen, zro­bio­ny je­st re­ali­stycz­nie. Świet­nie gra­ją też ak­to­rzy — Ma­ciej Stuhr i przede wszyst­kim Grze­go­rz Da­mięc­ki <3 (dla­cze­go tak ma­ło go w pol­ski­ch fil­ma­ch?). A je­śli już oglą­da­cie „Bel­fra” — mo­że pod­rzu­ci­cie mi ty­po­wa­ne przez Was roz­wią­za­nie za­gad­ki — kto za­bił??? 🙂

książ­ka „Ser­ce z bi­bu­ły” Ka­ro­li­ny Wil­czyń­skiej

14958506_10210959547244273_1573284676_n

Ser­ce z bi­bu­ły” do ko­lej­na i nie­ste­ty ostat­nia czę­ść se­rii „Sta­cja Ja­god­no” au­tor­stwa Ka­ro­li­ny Wil­czyń­skiej. W czwar­tej czę­ści cy­klu spo­ty­ka­my wszyst­ki­ch bo­ha­te­rów wy­stę­pu­ją­cy­ch w po­przed­ni­ch książ­ka­ch oraz no­we po­sta­cie, z dziel­ną Ja­dwi­gą, któ­ra sa­mot­nie wy­cho­wu­je piąt­kę dzie­ci, na cze­le. Nie zmie­nia się cie­pły i ra­do­sny kli­mat książ­ki, a tak­że fakt, że czy­ta się ją bły­ska­wicz­nie. Uwa­żam, że se­ria „Sta­cja Ja­god­no” to ta­ka „Je­ży­cja­da” Mał­go­rza­ty Mu­sie­ro­wi­cz dla do­ro­sły­ch. Lu­bię ta­kie spo­koj­ne po­wie­ści, któ­re nie trą­ca­ją ta­nim ro­man­si­dłem. Mam na­dzie­ję, że au­tor­ka „Sta­cji Ja­god­no” bę­dzie mia­ła we­nę do pi­sa­nia na­stęp­ny­ch do­bry­ch ksią­żek 😉

wy­da­rze­nie — kon­cert ze­spo­łu Lao Che

Mi­mo, że słu­cham Lao Che od cza­su al­bu­mu „Po­wsta­nie War­szaw­skie”, czy­li od 2005 ro­ku, do­pie­ro te­raz uda­ło mi się do­trzeć na ich kon­cert. By­ło war­to! Spię­ty brzmi na ży­wo tak sa­mo do­brze jak na pły­cie, a aran­ża­cje i ener­gia bi­ją­ca od mu­zy­ków to ist­ne sza­leń­stwo. Dla­te­go je­śli lu­bi­cie roc­ko­we brzmie­nia — po­le­cam Wam zo­ba­czyć Lao Che na sce­nie. Szko­da tyl­ko, że za­zwy­czaj kon­cer­ty pol­ski­ch ze­spo­łów gra­ne są w Sto­do­le, za któ­rą nie prze­pa­dam, ale da się to prze­bo­leć 😉

zna­le­zio­ne w in­ter­ne­cie

14702294_1357041347648251_8221282660214229628_n

Je­sien­ny prze­trwal­nik z du­mą po­sia­dam i sto­su­ję tak­że w in­ny­ch po­ra­ch ro­ku :p

14690923_1283770041655244_8544351322759743256_n

Ktoś z Was pró­bo­wał? 😉

pobrane

Czy Wy też chcie­li­by­ście zo­sta­wić czas let­ni na za­wsze? 🙁 Co­fa­nie cza­su chy­ba nie ma więk­sze­go sen­su, opró­cz te­go, że za­mie­nia­my się w kre­ty wy­cho­dzą­ce po ciem­ku do pra­cy i wra­ca­ją­ce z niej rów­nież po zmro­ku!

.

Pau­li­na

.

Pau­li­na Wilk „Lal­ki w ogniu”

14719359_563621920497129_1431664821987704832_n

Bar­dzo lu­bię książ­ki po­dróż­ni­cze. „Lal­ki w ogniu” to re­por­taż dzien­ni­kar­ki „Rzecz­po­spo­li­tej” Pau­li­ny Wilk o naj­zwy­klej­szy­ch aspek­ta­ch ży­cia Hin­du­sów. Te z ko­lei są z mo­jego eu­ro­pej­skiego punk­tu wi­dze­nia cie­kawe, choć wła­ści­wie wzbu­dziły we mnie głów­nie współ­czu­cie.

W książ­ce prze­czy­ta­cie mię­dzy in­nymi o tym jak miesz­kańcy In­dii za­czy­nają swój dzień — co zro­bić gdy nie ma się ła­zienki? O nie­koń­czą­cych się ob­sza­rach nę­dzy. O zwy­cza­jach ku­li­nar­nych w po­szcze­gól­nych ka­stach. O kul­tu­ro­wych ta­bu pa­nu­ją­cych w ich kra­ju. O nie­dziel­nych ogło­sze­niach w ga­ze­tach, ma­ją­cych za­po­cząt­ko­wać za­aran­żo­wane mał­żeń­stwa, w któ­rych po­da­wany je­st na­wet od­cień skó­ry i wy­miary kan­dy­datki na żo­nę. Po­czu­je­cie upał, ku­rz i lep­kość prze­peł­nio­nego po brze­gi Bom­baju, ale też zdzi­wie­nie, obrzy­dze­nie i mo­że na­wet coś na kształt zło­ści.

I choć orient ni­gdy mnie nie po­cią­gał i nie wy­da­wał się ani tro­chę ma­giczny, opo­wieść o lu­dziach ta­kich jak my, ale ży­ją­cych w tak od­mien­nej  kul­tu­rze je­st moc­no in­try­gu­jąca i po­le­cam tę książ­kę wszyst­kim pra­gną­cym nie tyl­ko po­sze­rzyć wie­dzę, ale wrę­cz su­ge­styw­nie po­czuć ten in­ny świat.

.

Bie­lenda — ko­jący płyn mi­ce­larny 

2

Za­cznę sztam­powo — ku­pi­łam go przez zu­pełny przy­pa­dek. W He­be nie by­ło pły­nu po któ­ry się wy­bra­łam, więc wzię­łam ten. Wy­szło na do­bre, pew­nie zo­sta­niemy ra­zem na dłu­żej.

Przede wszyst­kim płyn do­sko­nale speł­nia swo­je za­da­nie, czy­li na­prawdę sku­tecz­nie zmy­wa ma­ki­jaż. Je­st bez­za­pa­chowy, nie wy­wo­łuje po­draż­nień, nie szczy­pie, je­st bar­dzo ła­godny. Nie wiem jak je­st z tą obie­cy­waną to­ni­za­cją, zresz­tą i tak uży­wam po nim swo­jego ulu­bio­nego to­niku, ale skó­ra je­st do­piesz­czona i go­towa na dal­sze oczysz­cza­nie.

.

Mło­dy pa­pież”

Dłu­go wy­cze­ki­wany se­rial HBO, a jak HBO to wia­domo, że bę­dzie si­le­nie się na ja­kąś kon­tro­wer­sję. Ale nie je­st tak źle. Co praw­da te­mat se­rialu do­tyka sfer wraż­li­wych, in­sty­tu­cjo­nal­nego Ko­ścioła w sa­mym je­go ser­cu, jed­nak wszyst­ko co wi­dzimy je­st na ty­le prze­ry­so­wane, że­by uważ­ny wi­dz na­wet na chwi­lę nie za­po­mniał, że to fik­cja. Mi­łym za­sko­cze­niem dla mnie by­ło to, że nie bra­kuje też hu­moru.

Za­raz po pre­mie­rze pod­nio­sły się gło­sy, że „Mło­dy pa­pież” ude­rza w Ko­ściół i ka­to­li­ków, ma ośmie­szyć i ata­ko­wać wia­rę. Nie zga­dzam się. Po­wie­dzia­ła­bym, że to ra­czej tro­chę ta­kie „Ho­use of Cards”, wer­sja wa­ty­kań­ska. Nie po­le­cam go jed­nak oso­bom, któ­re ła­two się gor­szą. Nie psuj­cie so­bie ner­wów.

Głów­ny bo­ha­ter, czy­li pa­pież Pius XIII je­st oczy­wi­ście po­sta­cią fik­cyjną, tak jak ca­ła ad­mi­ni­stra­cja w Pa­łacu Apo­stol­skim. Czło­wiek za­ska­ku­jący i kon­tro­wer­syjny. Do­piero po czter­dzie­stce, ale eks­tre­mal­nie kon­ser­wa­tywny. Za­ska­ku­jący, za­ro­zu­miały i aro­gancki, ale wy­daje się, że wy­słu­chi­wany przez Bo­ga. Pi­jący co­lę, pa­lący pa­pie­rosy i nie­ziem­sko przy­stojny (wia­domo, Ju­de Law). Je­ste­śmy świad­kami je­go zma­gań z wła­sną prze­szło­ścią i wia­rą. Tłem dla tej cha­ry­zma­tycz­nej po­staci są miesz­kańcy i pra­cow­nicy Wa­ty­kanu, oso­by du­chowne jak i świec­kie. Wszy­scy krą­żą wo­kół głów­nego pro­blemu Ko­ścioła Ka­to­lic­kiego w na­szych cza­sach — za­wie­sze­nia po­mię­dzy tra­dy­cją, a wy­zwa­niami współ­cze­sno­ści. Od­po­wie­dzią Piu­sa XIII je­st jed­no: re­wo­lu­cja. Nie­ko­niecz­nie jed­nak ta­ka, ja­ką so­bie wy­obra­ża­cie.

Pierw­sze 2 — 3 od­cinki nie da­wały mi spo­koju pod jed­nym wzglę­dem: co pa­pież ma w gło­wie, ja­ka je­st je­go wi­zja, o co mu cho­dzi. Te­raz już z grub­sza wia­domo, ale za­czę­łam się za­sta­na­wiać nad skut­kami i dłu­go­fa­lo­wym sen­sem po­li­tyki gło­wy Ko­ścioła. Je­stem za­in­try­go­wana.

Mło­dego pa­pieża” oglą­dam głów­nie ze wzglę­du na to, że ko­cham rzym­skie kli­maty i od lat nie­zmien­nie cią­gnie mnie do Wiecz­nego Mia­sta. Za każ­dym ra­zem gdy z nie­go wy­jeż­dżałam, wie­dzia­łam, że kie­dyś wró­cę. To, Pro­szę Pań­stwa, na­zy­wa się mi­ło­śc!

Na ko­niec do­dam, że se­rial zo­stał wy­re­ży­se­ro­wany przez Pa­olo Sor­ren­tino, któ­rego film „Mło­dość” nie­dawno re­cen­zo­wała dla Was Aga­ta.

.

We­stworld”

W nie­okre­ślo­nej przy­szło­ści ist­nieje park roz­rywki, w któ­rym bar­dzo bo­gaci lu­dzie mo­gą za­ży­wać ad­re­na­liny, speł­nia­jąc swo­je wszel­kie  za­chcianki, na­wet te naj­bar­dziej nie­mo­ralne. Nie wie­my wie­le o świe­cie, w któ­rym dzie­je się ak­cja. Wi­dzimy tyl­ko miej­sce sty­li­zo­wane na dzi­ki za­chód i su­rowe la­bo­ra­to­ria, w któ­rych wy­ko­ny­wane są wszel­kie pra­ce ser­wi­sowe. Twór­cą We­stworldu je­st wi­zjo­ner — dr Ford, ale ta po­stać, mi­mo ca­łej mo­jej ogrom­nej sym­pa­tii do gra­ją­cego go Anthony’ego Hop­kinsa, nie­stety nie po­rywa. Ina­czej ma się na­to­miast spra­wa z wy­da­rze­niami w sa­mym par­ku.

Po­sta­cie, któ­re ob­ser­wu­jemy dzie­lą się na dwie gru­py: ho­stów i go­ści. Ci pierw­si są ro­bo­tami, któ­re do złu­dze­nia przy­po­mi­nają lu­dzi. Ży­ją w swo­ich pę­tlach zda­rzeń, wcze­śniej im za­pro­gra­mo­wa­nych. Dru­dzy na­to­miast po­zby­wają się wszel­kich ogra­ni­czeń z re­al­nego świa­ta. Je­st też ta­jem­ni­czy męż­czy­zna w czer­ni (Ed Har­ris), któ­ry pró­buje zre­ali­zo­wać tyl­ko so­bie zna­ny cel, po­le­ga­jący ra­czej na na­mie­sza­niu w par­ku, niż na czym in­nym. Ku zdzi­wie­niu ob­sługi tech­nicz­nej, z ho­stami za­czyna się dziać coś dziw­nego. Sztucz­na in­te­li­gen­cja po­woli sta­je się zdol­na do re­flek­sji i szu­ka sen­su swo­jego ist­nie­nia, a tak­że sta­ra się po­dej­mo­wać dzia­ła­nia wy­ni­ka­jące z wła­snych de­cy­zji. Na ra­zie nic kon­kret­nego z te­go nie wy­ni­kło, ale zo­ba­czymy.

Se­rial nie je­st zły i przez ca­ły paź­dzier­nik był mo­im fa­wo­ry­tem, ale po obej­rze­niu „Mło­dego pa­pieża” je­go bla­sk tro­chę się zmniej­szył. Ale na pew­no bę­dę kon­ty­nu­owała oglą­da­nie, do cze­go i Was za­chę­cam.

.

Na ko­niec tra­dy­cyjne pod­su­mo­wa­nia:

W paź­dzier­niku, na in­sta­gra­mie naj­po­pu­lar­niej­szym zdję­ciem by­ło sel­fie:

14449173_866478533451808_1320115875541417984_n

.

A naj­chęt­niej czy­ta­li­ście o fil­mie „Wo­łyń”.

.

Aga­ta & Pau­lina

więcej tekstów: Agata & Paulina