Przekrój kwietnia 2017

Jak Wam mi­nął kwie­cień? Nam z jed­nej stro­ny bar­dzo szyb­ko, ale z dru­giej stro­ny ta je­sie­nio — zi­ma tej wio­sny zda­je się trwać wiecz­nie… Mi­mo wszyst­ko uda­ło nam się w tym mie­sią­cu iść na kil­ka spa­ce­rów, na któ­ry­ch po­szu­ki­wa­ły­śmy zna­ków, że to jed­nak wio­sna, a nie je­sień, po czym ogrze­wa­ły­śmy się przy kil­ku do­bry­ch ka­wa­ch 😉 Do­brze, że dni są przy­naj­mniej już ta­kie dłu­gie… Ale nie ma co ma­ru­dzić, zo­bacz­cie na­sze naj­lep­sze od­kry­cia kwiet­nia!

Aga­ta

Fil­my „Pro­jek­tant­ka” i „Pocz­tów­ki znad kra­wę­dzi”

Wy­bie­ra­jąc fil­my bar­dzo kie­ru­ję się opi­nia­mi in­ny­ch, za­rów­no na Film­we­bie, jak i wśród mo­ich zna­jo­my­ch, któ­rzy ma­ją po­dob­ny do mo­je­go gu­st fil­mo­wy. Ko­le­żan­ka po­le­ci­ła mi dwa fil­my, któ­re nie­daw­no od­zi­wo le­cia­ły w TV, a któ­re łą­czy po­dob­na te­ma­ty­ka. Za­rów­no film „Pro­jek­tant­ka” z Ka­te Win­slet w ro­li ty­tu­ło­wej, jak i „Pocz­tów­ki znad kra­wę­dzi” z Me­ryl Stre­ep i Shir­ley McLa­ine w ro­la­ch głów­ny­ch, opo­wia­da­ją o ko­bie­ta­ch po przej­ścia­ch, któ­re mu­szą upo­rać się z prze­szło­ścią, by móc iść da­lej. „Pro­jek­tant­ka” to ob­raz do­ść no­wy, bo z 2015 ro­ku, ale z te­go co wiem, nie był po­ka­zy­wa­ny w pol­ski­ch ki­na­ch (nie wie­dzieć cze­mu). Je­st to hi­sto­ria mło­dej pro­jek­tant­ki, któ­ra zdo­by­ła do­świad­cze­nie za­wo­do­we w naj­więk­szy­ch pa­ry­ski­ch do­ma­ch mo­dy, po czym po­wró­ci­ła do ro­dzin­ne­go mia­stecz­ka w Au­stra­lii by wy­rów­nać ra­chun­ki z dzie­ciń­stwa. W fil­mie je­st bar­dzo du­żo gro­te­ski, któ­ra spra­wia, że film je­st tra­gi­ko­micz­ny, a nie me­lo­dra­ma­tycz­ny. Bo do lek­ki­ch nie na­le­ży, ale oglą­da się go z przy­jem­no­ścią.

Pocz­tów­ki znad kra­wę­dzi” to też mniej zna­ny film, choć po pierw­sze — jak pi­sa­łam wy­żej — z gwiaz­dor­ską ob­sa­dą, a po dru­gie opar­ty je­st na au­to­bio­gra­ficz­nej po­wie­ści au­tor­stwa zmar­łej nie­daw­no ak­tor­ki Car­rie Fi­sher. Ob­raz opo­wia­da zma­ga­nia mło­dej, po­cząt­ku­ją­cej ak­tor­ki z uza­leż­nie­niem od nar­ko­ty­ków oraz, a mo­że przede wszyst­kim, z ży­ciem w cie­niu sław­nej i do­ce­nio­nej mat­ki, któ­ra rów­nież je­st ak­tor­ką. Tak jak w przy­pad­ku „Pro­jek­tant­ki”, mi­mo, że te­ma­ty­ka z pew­no­ścią nie na­le­ży do naj­ła­twiej­szy­ch, film okra­szo­ny je­st du­żą daw­ką hu­mo­ru i oglą­da się go po pro­stu przy­jem­nie, a przy tym da­je do my­śle­nia. To do­brze, że w te­le­wi­zji mi­mo wszyst­ko cza­sem moż­na zo­ba­czyć war­to­ścio­we fil­my.

miej­sce — ka­wiar­nia „Et­no”

etno

1

No­wo otwar­ta, prze­pięk­na ka­wiar­nia w sa­mym cen­trum War­sza­wy. By­ły­śmy w niej 3 dni po otwar­ciu i szcze­rze mó­wiąc za­ło­ga ka­wiar­ni spra­wia­ła wra­że­nie moc­no za­gu­bio­nej. Nie zmie­nia to jed­nak fak­tu, że ka­wiar­nia je­st po­ło­żo­na w świet­nym miej­scu, bo na ro­gu ul. Mar­szał­kow­skiej i ul. Ho­żej, zja­dłam w niej bar­dzo do­bre cia­sto szpi­na­ko­we <3 a pro­sty wy­strój pięk­nie kom­po­nu­ją­cy się z na­ma­lo­wa­ny­mi na ścia­na­ch tro­pi­kal­ny­mi kwia­ta­mi, ro­bi bar­dzo przy­jem­ne wra­że­nie. Z pew­no­ścią bę­dzie­my tam wra­cać!

mu­zy­ka

Na prze­kór kosz­mar­nej po­go­dzie, w kwiet­niu słu­cha­łam du­żo ra­do­snej i ta­necz­nej mu­zy­ki. Przy­naj­mniej na mo­jej play­li­ście za­go­ści­ła już wio­sna 😉

cie­ka­we lin­ki

Na po­czą­tek bar­dzo moc­ne, smut­ne, przej­mu­ją­ce, ale i praw­dzi­we tek­sty. Prze­moc do­mo­wa nie ma uspra­wie­dli­wie­nia i je­st nie­ste­ty te­ma­tem ak­tu­al­nym nie tyl­ko przez na­gra­nia ujaw­nio­ne przez żo­nę by­łe­go już Rad­ne­go Pia­sec­kie­go. Przy­znam Wam, że nie wie­le rze­czy prze­ra­ża mnie tak, jak fakt, że mo­gła­bym żyćz kimś ta­kim. Nie­ste­ty źli lu­dzie ni­gdy nie no­szą ostrze­gaw­cze­go na­pi­su na czo­le.

Ma­lvi­na­Pe — „Raz jej w zę­by, raz jej w nos”

Se­grit­ta „Wo­ła­nie o mi­ło­ść”

Ju­sty­na z Hap­py­ho­lic za­mie­ści­ła ko­lej­ne z 1000 po­my­słów na po­pra­wę sa­mo­po­czu­cia — wie­le z ni­ch lu­bię wy­ko­rzy­sty­wać w prak­ty­ce 😉

Mag­da z blo­ga Ida­lia Sty­le po­le­ca bar­dzo cie­ka­wą książ­kę o hi­sto­ria­ch suk­ce­sów pol­ski­ch ma­rek ko­sme­tycz­ny­ch. Mu­szę prze­czy­tać!

Uwiel­biam pan­ca­ke­sy, więc z chę­cią za­anek­to­wa­łam prze­pis na owsia­ne pla­cusz­ki z Ma­ke Hap­py Day

Praw­do­po­dob­nie uda mi się wy­je­chać w te wa­ka­cje na kil­ka dni na War­mię, któ­rą bar­dzo bar­dzo lu­bię. Ka­sia na Travelicious.pl jak za­wsze ku­si pięk­ny­mi miej­sca­mi do od­wie­dze­nia… 🙂

Kto jak kto, ale Ali­na z blo­ga De­si­gn your li­fe na fo­to­gra­fii się zna i ba­sta. Dla­te­go pod­rzu­cam od niej świe­ży wpis z po­ra­da­mi jak zro­bić ide­al­ne sel­fie 😉 Tak, tak. To pro­ble­my pierw­sze­go świa­ta, ale sko­ro mo­że wyj­ść ład­ne, dla­cze­go ma wy­cho­dzić brzyd­kie? 😉

I na ko­niec link do pod­ca­stu Oli z blo­ga „Pa­ni swo­je­go cza­su”. Je­śli ktoś kie­dyś na­uczy mnie efek­tyw­ne­go za­rzą­dza­nia cza­sem, to z pew­no­ścią bę­dzie to ona 😉

.

Pau­li­na

.

Kon­kla­we” Ro­bert Har­ris

konklawe

Cóż mo­gę po­wie­dzieć, przez 2 dni w każ­dej wol­nej chwi­li nie ro­bi­łam nic in­ne­go tyl­ko czy­ta­łam. Książ­ka wcią­ga, trzy­ma w na­pię­ciu i nie nu­dzi ani przez mo­ment. In­try­ga je­st peł­na zwro­tów ak­cji, choć tro­chę prze­wi­dy­wal­na, ła­two zgad­nąć kto osta­tecz­nie zo­sta­nie wy­bra­ny pa­pie­żem (oczy­wi­ście nie mój fa­wo­ryt), ale mi­mo wszyst­ko prze­bieg wy­da­rzeń śle­dzi się z za­par­tym tchem. Smacz­ku do­da­je fakt, że au­tor ze­brał ca­łą ma­sę in­for­ma­cji do­ty­czą­cy­ch kon­kla­we — od pro­ce­dur, po cie­ka­wost­ki i szcze­gó­ły po­zwa­la­ją­ce po­czuć się czy­tel­ni­ko­wi tak jak­by był za­mknię­ty w Ka­pli­cy Syk­styń­skiej ra­zem z kar­dy­na­ła­mi. Faj­nie je­st po­czy­tać co ewen­tu­al­nie mo­że tam się dziać, pod­czas  gdy my je­ste­śmy ska­za­ni je­dy­nie na wy­pa­try­wa­nie bia­łe­go dy­mu.

Nie je­st to cał­ko­wi­cie po­praw­na po­li­tycz­nie lek­tu­ra, ale oczy­wi­ście dla mnie to mo­że być tyl­ko plus. Je­dy­ne co mnie roz­cza­ro­wa­ło to za­koń­cze­nie — w za­ło­że­niu miał być moc­ny ak­cent, któ­ry wry­je się w pa­mięć, a wy­szło zu­peł­nie nie­po­trzeb­ne si­le­nie się na wzbu­dze­nie szo­ku. Mi­mo wszyst­ko wy­ba­czam Har­ri­so­wi ten głu­pi po­my­sł i szcze­rze po­le­cam Wam „Kon­kla­we” ja­ko do­brą roz­ryw­kę na week­end.

.

So­raya — ide­al be­au­ty 

1

Ca­ły czas szu­kam lek­ki­ch że­lo­wy­ch kre­mów ide­al­ny­ch pod ma­ki­jaż. Ni­gdy nie mia­łam nic mar­ki So­raya, ale sku­si­ła mnie wła­śnie kon­sy­sten­cja i ab­so­lut­nie nie ża­łu­ję.

Pro­du­cent obie­cu­je na­wil­że­nie skó­ry przez 6 go­dzin. Nie brzmi to wy­jąt­ko­wo po­wa­la­ją­co, ale przy­naj­mniej wia­ry­god­nie. I rze­czy­wi­ście na­wil­ża wy­star­cza­ją­co, a po­za tym wchła­nia się bły­ska­wicz­nie nie po­zo­sta­wia­jąc na twa­rzy tłu­stej war­stwy, któ­rej nie­na­wi­dzę jak ma­ło cze­go.

Kre­mu uży­wam od lu­te­go, więc prze­ży­łam z nim rów­nież okres grzew­czy i zde­cy­do­wa­nie dał ra­dę, choć je­st to je­dy­ny czas gdy mie­wam pro­ble­my z prze­su­sza­niem się skó­ry.

Opró­cz do­bre­go dzia­ła­nia, je­st bar­dzo przy­jem­ny w użyt­ko­wa­niu — pięk­nie pach­nie i ma faj­ne opa­ko­wa­nie. Po­za tym je­st ta­ni jak barsz­cz. Jak wi­dać na zdję­ciu, za­czy­na mi się koń­czyć, ale na pew­no nie bę­dę pó­ki co kom­bi­no­wać z ni­czym in­nym i ku­pię ko­lej­ne opa­ko­wa­nie.

.

Wiel­kie pięk­no

Oni­rycz­ny, sur­re­ali­stycz­ny, na­wią­zu­ją­cy do twór­czo­ści Fel­li­nie­go film, któ­re­go ak­cja dzie­je się w mo­im naj­ulu­bień­szym z ulu­bio­ny­ch mie­ście.

Głów­nym bo­ha­te­rem je­st 65 — cio let­ni dzien­ni­ka­rz, Jep Gam­bar­del­la, z któ­rym prze­mie­rza­my Wiecz­ne Mia­sto, jed­no­cze­śnie po­dzi­wia­jąc je­go pięk­no (Rzy­mu, nie dzien­ni­ka­rza 😉 ) ze­sta­wio­ne z pust­ką i pew­ną brzy­do­tą ży­cia i śmier­ci. Film wzbu­dza wie­le emo­cji, ma mo­men­ty na­kła­nia­ją­ce do wzru­sze­nia, ale po­tra­fi też so­lid­nie roz­ba­wić. W mo­im od­czu­ciu for­ma za­słu­gu­je na zde­cy­do­wa­nie wię­cej uwa­gi niż tre­ść, jed­nak cho­ciaż­by ze wzglę­du na tę for­mę war­to obej­rzeć.

.

Na ko­niec tra­dy­cyj­nie po­le­ca­my naj­po­pu­lar­niej­szy po­st z mi­nio­ne­go mie­sią­ca, czy­li li­stę naj­lep­szy­ch pol­ski­ch fil­mów ostat­ni­ch lat 🙂

.

Aga­ta & Pau­li­na

więcej tekstów: Agata