Nowy początek — reż. Denis Villeneuve — recenzja filmu

nowy początek recenzja

Je­stem wiel­ką fan­ką fil­mów scien­ce fic­tion. Wy­ma­gam od ni­ch nie tyl­ko świet­nej ja­ko­ści efek­tów, ale przede wszyst­kim do­bre­go po­my­słu. Fa­bu­ła „No­we­go po­cząt­ku” sta­wia ludz­ko­ść przed nie la­da wy­zwa­niem. Któ­re­goś dnia nad kil­ku­na­sto­ma miej­sca­mi na­szej pla­ne­ty po­ja­wi­ły się ol­brzy­mie stat­ki. Nikt nie po­tra­fi do­my­ślić się po co i skąd przy­by­ły, a na do­da­tek nie bar­dzo wia­do­mo jak o to spy­tać ich wła­ści­cie­li. Wszak nikt na Zie­mi nie mó­wi po ko­smicz­ne­mu. Na szczę­ście, jak za­wsze w fil­ma­ch sci-fi, udział głów­nej bo­ha­ter­ki (spe­cja­list­ki od tłu­ma­czeń) w mi­sji pt. „ra­to­wa­nie świa­ta” oka­że się nie do prze­ce­nie­nia. Uff..

.

Te­mat fil­mu rze­czy­wi­ście je­st do­ść am­bit­ny, bo po­dzie­lo­ny na dwie płasz­czy­zny. Jed­na z ni­ch opo­wia­da o przy­by­ciu ob­cy­ch na Zie­mię, co je­st daw­no zgra­nym ba­na­łem, ale po­ka­za­nym w bar­dzo przy­ku­wa­ją­cy spo­sób. Przede wszyst­kim dzię­ki spraw­nie bu­do­wa­ne­mu na­pię­ciu oraz świet­nym efek­tom spe­cjal­nym. Twór­cy fil­mu po­dzia­ła­li mi na wy­obraź­nię i na­praw­dę trwa­łam w na­pię­ciu, szcze­gól­nie w je­go wstęp­nej czę­ści, gdy wszyst­ko by­ło po­ka­zy­wa­ne pierw­szy raz. Do te­go za­chwy­ci­ły mnie re­we­la­cyj­ne ka­dry i po­sęp­na at­mos­fe­ra. Bar­dzo lu­bię ta­ką es­te­ty­kę. Au­ra ta­jem­ni­cy cał­ko­wi­cie mnie wcią­gnę­ła i bar­dzo urze­kła. Tyl­ko wi­dok ko­smi­tów roz­cza­ro­wał mnie na ca­łej li­nii. Na­to­mia­st hi­sto­ria opar­ta na pró­ba­ch po­ro­zu­mie­nia się z ni­mi, od­wie­dza­niu ich stat­ku, śle­dze­niu po­my­słów tłu­macz­ki, woj­ska i ca­łej resz­ty spe­cja­li­stów od sy­tu­acji kry­zy­so­wy­ch, by­ła świet­nie skon­stru­owa­na. Da­ło się po­czuć lek­kie przy­tło­cze­nie, ustę­pu­ją­ce eks­cy­ta­cji zwią­za­nej z po­stę­pa­mi w pra­cy. To wła­śnie lu­bię w tym ga­tun­ku — pró­bę od­po­wie­dzi na py­ta­nie „co by by­ło gdy­by”.

.

nowy początek recenzja

.

Dru­ga płasz­czy­zna fil­mu to wą­tek fi­lo­zo­ficz­no — fi­zycz­no — po­pu­lar­no­nau­ko­wy, do­dam że cał­kiem moc­no spa­pra­ny. Za­wsze przy pi­sa­niu re­cen­zji ist­nie­je po­ku­sa, że­by zdra­dzić za du­żo, ale że za­zwy­czaj dziel­nie się jej opie­ram, po­rów­nam tyl­ko „No­wy Po­czą­tek” do „In­ter­stel­la­ra”. Z du­żym wska­za­niem na ten dru­gi pod wzglę­dem lo­gi­ki i po­zio­mu roz­k­mi­ny.

Nie­ste­ty, pod ko­niec by­wa­ły mo­men­ty, gdy mia­łam ocho­tę moc­no chla­snąć się czo­ło i za­po­mnieć to, co wła­snie zo­ba­czy­łam na ekra­nie.

.

arrival 2

.

Spra­wy oso­bi­ste głów­nej bo­ha­ter­ki, za­gra­nej na piąt­kę przez Amy Adams, tro­chę po­psu­ły mi przy­jem­no­ść z ki­bi­co­wa­nia jej po­my­słom. By­ło za du­żo wąt­ków na raz, a koń­co­we wy­ja­śnie­nie jej pe­ry­pe­tii za­mia­st mnie za­dzi­wić, ra­czej roz­cza­ro­wa­ło.

Naj­więk­szą wa­dą fil­mu je­st to, że przy cie­ka­wym po­my­śle i re­we­la­cyj­nej re­ali­za­cji, bar­dzo na­pom­po­wał mo­je ocze­ki­wa­nia, a na de­ser do­sta­łam na­iw­ne i cza­sa­mi nie do koń­ca sen­sow­ne roz­wią­za­nia i lek­ki nie­do­syt. Tak jak­by twór­cy „No­we­go po­cząt­ku” zmę­czy­li się roz­wo­jem hi­sto­rii i po­szli na skró­ty, by­le­by skoń­czyć i mieć z gło­wy. A mo­że po pro­stu ich wła­sna opo­wie­ść ich prze­ro­sła?

Nie mniej jed­nak film war­to obej­rzeć ze wzglę­du na to, że bu­dzi emo­cje i je­st praw­dzi­wą ucztą dla oczu. Mi­mo że nie za­spo­ka­ja cał­ko­wi­cie ape­ty­tu, to je­st to na­dal ka­wał cał­kiem do­bre­go ki­na. Tyl­ko po pro­stu nie na­pa­laj­cie się na nie­go tak bar­dzo jak ja.

.

Pau­li­na

więcej tekstów: Paulina

  • go­sc

    Du­żo re­cen­zji te­go fil­mu i więk­szo­ść do­bre. Chy­ba trze­ba się sa­me­mu wy­brać i zo­ba­czyć bo brzmi cie­ka­wie a ta­ki film je­st sens oglą­dać ra­czej tyl­ko w ki­nie

    • Oj tak, efek­ty są wy­sma­ko­wa­ne i na na­praw­dę do­brym po­zio­mie, war­to dla ni­ch pój­ść do ki­na 🙂