Najlepsze polskie filmy ostatnich lat — subiektywna lista

Czę­sto sły­szę lub czy­tam opi­nie, że współ­cze­sne pol­skie fil­my są al­bo nud­ne i wy­du­ma­ne, al­bo ki­czo­wa­te i po pro­stu głu­pie. Po­mi­mo te­go, że z pew­no­ścią w pol­skim ki­nie nie bra­ku­je „dzieł”, któ­re mo­gą sta­no­wić za przy­kład po­wyż­sze­go, uwa­żam, że przez ostat­ni­ch kil­ka lat po­ja­wi­ło się spo­ro na­praw­dę do­bry­ch fil­mów. Dla­te­go ku chwa­le Oj­czy­zny, a tak­że dla za­in­te­re­so­wa­nia Was tym co do­bre, bo na­sze po­sta­no­wi­łam zro­bić su­biek­tyw­ny prze­gląd naj­lep­szy­ch fil­mów ostat­ni­ch lat. Cof­nę­łam się 10 lat wste­cz i wy­bra­łam te fil­my, któ­re naj­bar­dziej mi się po­do­ba­ły, choć oczy­wi­ście nie wi­dzia­łam wszyst­ki­ch, dla­te­go li­czę, że w ko­men­ta­rza­ch na­pi­sze­cie mi o ty­ch, któ­ry­ch nie za­war­łam. No to za­czy­na­my!

Ró­życz­ka”

(2010r., reż. Jan Ki­da­wa — Błoń­ski)

Nie skła­mię, je­śli na­pi­szę, że to je­den z mo­ich ulu­bio­ny­ch fil­mów w ogó­le — dzię­ki nie­mu po­ko­cha­łam grę Ro­ber­ta Więc­kie­wi­cza. Opo­wia­da o ro­man­sie zna­ne­go i nie­po­kor­ne­go pi­sa­rza lat 60. z mło­dą dziew­czy­ną, agent­ką Służb Bez­pie­czeń­stwa. Film opar­ty je­st na bio­gra­fii pi­sa­rza i hi­sto­ry­ka Paw­ła Ja­sie­ni­cy.

Sztucz­ki”

(2007r., reż. An­drzej Ja­ki­mow­ski)

Je­st to bar­dziej spe­cy­ficz­ny i no­stal­gicz­ny film. Opo­wia­da o ro­dzeń­stwie, wy­cho­wy­wa­nym przez sa­mot­ną mat­kę. Za­rów­no ma­ły Ste­fek, jak i je­go do­ro­sła sio­stra wie­rzą, że lo­sem da się kie­ro­wać. Dla­te­go chło­piec ucie­ka się do ty­tu­ło­wy­ch „Sztu­czek”, by po­znać oj­ca, któ­re­go zna tyl­ko z za­ma­za­nej fo­to­gra­fii.

Bo­go­wie”

(2014r., reż. Łu­ka­sz Pal­kow­ski)

Te­go fil­mu przed­sta­wiać i re­kla­mo­wać nie trze­ba, ale też nie spo­sób o nim nie na­pi­sać. Na­krę­co­na z roz­ma­chem (i nie je­st to roz­ma­ch ro­dem z „Quo Va­dis”) bio­gra­fia prof. Zbi­gnie­wa Re­li­gi, je­st dla mnie do­wo­dem, że w Pol­sce moż­na krę­cić fil­my na po­zio­mie Hol­ly­wo­od, a na do­da­tek są oso­by, któ­re to po­tra­fią. Film pe­łen zwro­tów ak­cji, z cie­ka­wą i nie prze­sa­dzo­ną fa­bu­łą, a na do­da­tek ze świet­ną ścież­ką dźwię­ko­wą. I grą To­ma­sza Ko­ta <3

Wszyst­ko co ko­cham”

(2009r., reż. Ja­cek Bor­cu­ch)

Film o do­ra­sta­niu, mi­ło­ści i mu­zy­ce, któ­rej ak­cja to­czy się na po­cząt­ku lat 80. Mi­mo te­go, że tłem je­st je­den z naj­dra­ma­tycz­niej­szy­ch okre­sów PRL-u czy­li po­cząt­ki sta­nu wo­jen­ne­go, nie znaj­dzie­cie tu pa­to­su i pre­ten­sjo­nal­no­ści. Film sku­pia się na tym jak sys­tem so­cja­li­stycz­ny wpły­wał na ży­cie mło­dy­ch lu­dzi, na­wet ty­ch, któ­rzy otwar­cie by­li an­ty­sys­te­mo­wi.

Wszyst­ko bę­dzie do­brze”

(2007r., reż. To­ma­sz Wisz­niew­ski)

https://www.youtube.com/watch?v=f_RO3LtJel0

Ko­lej­ny film ze świet­ną ro­lą Ro­ber­ta Więc­kie­wi­cza. Tym ra­zem to wzru­sza­ją­ca, ale bar­dzo praw­dzi­wa, hi­sto­ria chłop­ca, któ­ry po­sta­na­wia po­biec przez pół Pol­ski do Czę­sto­cho­wy, aby wy­mo­dlić zdro­wie dla cho­rej na ra­ka mat­ki, sa­mot­nie wy­cho­wu­ją­cej je­go i opóź­nio­ne­go w roz­wo­ju bra­ta. To­wa­rzy­szy mu wiecz­nie pi­ja­ny na­uczy­ciel wf-u (tu Więc­kie­wi­cz) i ka­me­ry te­le­wi­zyj­ne.

Re­wers”

(2009r., reż. Bo­rys Lan­ko­sz)

Re­wers” po swo­jej pre­mie­rze też za­siał wie­le po­zy­tyw­ne­go fer­men­tu w pol­skim ki­nie. Je­st to spe­cy­ficz­na jak na na­sze ki­no czar­na ko­me­dia, któ­rej ak­cja je­st osa­dzo­na rów­nież w cza­sa­ch współ­cze­sny­ch, ale prze­wa­ża re­tro­spek­cja i opo­wie­ść głów­nej bo­ha­ter­ki o jej ro­man­sie i (na­głym je­go za­koń­cze­niu), któ­ry miał miej­sce w la­ta­ch 50. „Re­wers” ma nie tyl­ko cie­ka­wą fa­bu­łę, ale też re­we­la­cyj­ną ob­sa­dę, z Kry­sty­ną Jan­dą, Aga­tą Bu­zek i Mar­ci­nem Do­ro­ciń­skim na cze­le.

Kar­ba­la”

(2015r., reż. Krzysz­tof Łu­ka­sze­wi­cz)

Je­st to naj­now­szy film w mo­im ze­sta­wie­niu. Mi­mo, że opi­nie na je­go te­mat są po­dzie­lo­ne, dla mnie to naj­lep­szy pol­ski film wo­jen­ny, ja­ki wi­dzia­łam. Ak­cja to­czy się w cią­gu czte­rech dni ata­ków na Ci­ty Hall w irac­kiej Kar­ba­li, któ­re dziel­nie od­pie­ra­li osa­mot­nie­ni Po­la­cy i Buł­ga­rzy. Cie­szy mnie fakt, że fa­bu­ła sku­pia się wo­kół walk, a nie na wąt­ka­ch po­bocz­ny­ch, któ­re nie raz za­bi­ja­ją ca­ły ob­raz.

Mia­sto 44”

(2014r., reż. Jan Ko­ma­sa)

Co do te­go fil­mu też zda­nia by­ły i są po­dzie­lo­ne, wie­le osób by­ło obu­rzo­ny­ch spo­so­bem przed­sta­wie­nia Po­wsta­nia War­szaw­skie­go przez Ja­na Ko­ma­sę, ale dla mnie „Mia­sto 44” to maj­stersz­tyk. Mi­mo, że (jak pew­nie za­uwa­ży­li­ście) bar­dzo in­te­re­su­je się hi­sto­rią War­sza­wy i Po­wsta­nia, je­st to pierw­szy film na ten te­mat, któ­ry wgnió­tł mnie w fo­tel i po­ka­zał okru­cień­stwo tam­ty­ch dni w ta­ki spo­sób, że nie­mal po­czu­łam się jak je­den z uczest­ni­ków Po­wsta­nia i zro­zu­mia­łam, że by­ła to praw­dzi­wa apo­ka­lip­sa.

Car­te Blan­che”

(2015r., reż. Ja­cek Lu­siń­ski)

Car­te Blan­che” po­le­ca­łam Wam już w jed­nym z prze­kro­jów mie­sią­ca, ale nie spo­sób nie zro­bić te­go po­now­nie przy tej oka­zji 😉  Film (opar­ty na fak­ta­ch) opo­wia­da o tra­cą­cym wzrok na­uczy­cie­lu hi­sto­rii, któ­ry usi­łu­je ukryć swój pro­blem, by nie zo­stać wy­rzu­co­nym z pra­cy. Choć to dra­mat, ma jed­nak po­zy­tyw­ne prze­sła­nie.

Dom Zły”

(2009r., Woj­cie­ch Sma­rzow­ski)

Pi­sząc o pol­skim ki­nie współ­cze­snym nie spo­sób nie na­pi­sać o au­to­rze naj­bar­dziej mrocz­ny­ch fil­mów, czy­li Woj­cie­chu Sma­rzow­skim. Wy­bra­łam „Dom Zły”, choć każ­dy film te­go re­ży­se­ra ro­bi na mnie moc­ne wra­że­nie. Ak­cja fil­mu to­czy się w cza­sie sta­nu wo­jen­ne­go w Biesz­cza­da­ch. Mi­li­cyj­na eki­pa, wraz z po­dej­rza­nym pró­bu­je od­two­rzyć prze­bieg zda­rzeń, ja­kie mia­ły miej­sce kil­ka lat wcze­śniej pod­czas tra­gicz­ne­go wie­czo­ru. Oka­zu­je się, że praw­da mo­że być nie­wy­god­na nie tyl­ko dla po­dej­rza­ne­go.

Ida”

(2013r., reż. Pa­weł Paw­li­kow­ski)

Mi­mo te­go, że mam bar­dzo mie­sza­ne uczu­cia co do „Idy”, bo mo­im zda­niem przed­sta­wia ona po­wo­jen­ną hi­sto­rię Pol­ski w spo­sób wy­biór­czy i nie­ja­sny (co mo­że być pro­ble­ma­tycz­ne przy od­bio­rze przez oso­by nie ma­ją­ce wie­dzy hi­sto­rycz­nej), uwa­żam, że je­st to film, któ­ry war­to zo­ba­czyć ze wzglę­du na kli­mat i pięk­ne zdję­cia. Każ­de z ni­ch je­st dla mnie osob­nym dzie­łem sztu­ki.

Li­sty do M.”

(2011r., reż. Mi­tja Okorn)

I coś z zu­peł­nie in­nej becz­ki. Je­śli je­st ja­kaś pol­ska ko­me­dia, któ­rą przy­jem­nie mi się oglą­da­ło to są to „Li­sty do M.”. Po­mi­mo, że nie cier­pię To­ma­sza Ka­ro­la­ka i po­mi­mo wy­raź­ny­ch in­spi­ra­cji fil­mem „To wła­śnie mi­ło­ść”. Je­st tu kil­ka za­baw­ny­ch scen, nie­zła gra ak­tor­ska i faj­na ścież­ka dźwię­ko­wa, czy­li wszyst­ko cze­go po­trze­ba do nie­zo­bo­wią­zu­ją­cej roz­ryw­ki 😉

Mam na­dzie­ję, że zna­leź­li­ście wśród wy­mie­nio­ny­ch fil­mów coś, cze­go wcze­śniej nie wi­dzie­li­ście lub przy­po­mnie­li­ście so­bie o fil­mie, któ­ry war­to zo­ba­czyć raz jesz­cze. Na­pisz­cie mi ko­niecz­nie czy lu­bi­cie pol­skie ki­no? Ma­cie ja­kieś ulu­bio­ne fil­my? A mo­że ty­py do li­sty naj­gor­szy­ch pol­ski­ch fil­mów? 😉

ści­skam,

Aga­ta

więcej tekstów: Agata