Czy można dogonić szczęście? (kilka słów o filmie „Jak dogonić szczęście?”)

Nie­daw­no oglą­da­łam film „Jak do­go­nić szczę­ście?”, w któ­rym głów­ny bo­ha­ter Hec­tor – do bó­lu po­ukła­da­ny psy­chia­tra orien­tu­je się, że nie po­tra­fi uszczę­śli­wić swo­ich pa­cjen­tów, bo sam mi­mo te­go, że na po­zór ma w ży­ciu wszyst­ko, nie je­st szczę­śli­wy. Wy­ru­sza więc w po­dróż po świe­cie, szu­ka­jąc od­po­wie­dzi na py­ta­nie „czym je­st szczę­ście?”. Po dro­dze spo­ty­ka wie­le osób, z któ­ry­ch każ­da ma swo­ją de­fi­ni­cję szczę­ścia – dla jed­ne­go są to pie­nią­dze i by­cie „waż­nym”, dla dru­gie­go moż­li­wo­ść po­mo­cy po­trze­bu­ją­cym, a jesz­cze in­ny bo­ha­ter twier­dzi, że by­cie szczę­śli­wym to na­sz ludz­ki obo­wią­zek. Bo­ha­ter swo­je prze­my­śle­nia i wska­zów­ki, ja­kie do­sta­je od osób, któ­re spo­ty­ka na swo­jej dro­dze, za­pi­su­je w dzien­ni­ku.

 

 

Po­le­cam Wam „Jak do­go­nić szczę­ście?”, ja­ko przy­jem­ny, oby­cza­jo­wy film, więc nie zdra­dza­jąc Wam je­go tre­ści i za­koń­cze­nia po­ni­żej wsta­wiam tyl­ko za­pi­ski Hec­to­ra, do­ty­czą­ce po­szu­ki­wa­nia szczę­ścia:

tumblr_nudutdpQA01s4068po1_500

 

Dla mnie roz­wa­ża­nia o po­szu­ki­wa­niu szczę­ścia są ostat­nio bar­dzo na cza­sie i mi­mo, że nie wy­ru­szy­łam w po­dróż ta­ką, jak bo­ha­ter fil­mu, du­żo my­ślę na ten te­mat. Je­stem w trud­nym mo­men­cie pod ką­tem i zdro­wot­nym i za­wo­do­wym. Choć pro­ble­mów nie bra­ku­je, to wła­śnie te­raz prze­ko­na­łam się, że mo­gę li­czyć na po­moc i wspar­cie wie­lu osób, i to nie ko­niecz­nie ty­ch, o któ­ry­ch do tej po­ry my­śla­łam w tej ka­te­go­rii. Sa­mi wie­cie, że jak gło­si sta­ro­pol­skie przy­sło­wie „praw­dzi­wy­ch przy­ja­ciół po­zna­je się w bie­dzie”, choć mo­im zda­niem dla przy­jaź­ni rów­nie wiel­ką pró­bą jak ta „bie­da” je­st też suk­ces jed­nej oso­by. W każ­dym ra­zie czę­sto do­pie­ro w sy­tu­acja­ch eks­tre­mal­ny­ch za­czy­na­my my­śleć o tym, co wła­ści­wie ma­my w ży­ciu, cze­go chce­my i co (lub kto) je­st nam w sta­nie dać ca­łe to „szczę­ście”.

Za­wsze uwa­ża­łam się za wiel­kie­go pe­chow­ca. Mia­łam wie­le kom­pli­ka­cji ro­dzin­ny­ch, dłu­go nie by­łam w związ­ku, nie za­ra­bia­łam do­brze i nie roz­wi­ja­łam się w tym kie­run­ku, któ­ry so­bie wy­ma­rzy­łam. Do­pie­ro pa­trząc na wszyst­ko z obec­nej per­spek­ty­wy, zo­ba­czy­łam jak wie­le mam. Pro­ble­my, cho­ro­by, prze­ciw­no­ści lo­su ma­my wszy­scy i nie­ste­ty ni­ko­go one nie omi­ja­ją, ale nie tyl­ko mo­gą one nas wzmoc­nić, ale też po­móc do­ce­nić te do­bre chwi­le, do­bry­ch lu­dzi i za­har­to­wać się.

Trud­ne przej­ścia ro­dzin­ne spra­wi­ły, że mam bar­dzo bli­ską re­la­cję z sio­strą. To, że nie osią­gnę­łam (jesz­cze) za­wo­do­wo wszyst­kie­go, cze­go chcia­łam je­st prze­cież w naj­więk­szym stop­niu wi­ną mo­je­go bra­ku wia­ry w sie­bie, tchó­rzo­stwa i nie­wy­ko­rzy­sta­ny­ch prze­ze mnie szans. Nie­uda­ne związ­ki spra­wi­ły zaś, że do­ce­niam re­la­cję, któ­rą bu­du­ję te­raz. Przy oka­zji zmia­ny pra­cy oka­za­ło się też, że zna­la­złam w niej wie­le życz­li­wy­ch i bli­ski­ch osób, cze­go nie do­ce­nia­łam sie­dząc 8 go­dzin 5 dni w ty­go­dniu za biur­kiem.

Idąc śla­dem Hec­to­ra z fil­mu „Jak do­go­nić szczę­ście?” spi­sa­łam swo­ją li­stę prze­my­śleń na ten te­mat:

czy można dogonić szczęście

 

Ja­ki z te­go wy­cią­gnę­łam wnio­sek? Ba­nal­ny. Im wię­cej się ro­bi i wy­ma­ga od sie­bie, tym więk­sza szan­sa na suk­ces i upra­gnio­ne szczę­ście. Dla­te­go nie zwa­ża­jąc na pro­ble­my, trze­ba dzia­łać i do­ce­niać to, co do­bre.

A ja­kie Wy ma­cie prze­my­śle­nia na ten te­mat? Co Was uszczę­śli­wia? 🙂 Zer­k­nij­cie tak­że na wpis Pau­li­ny, któ­ra na­pi­sa­ła jak spraw­dza, czy jej spra­wy po­dą­ża­ją w do­brym, szczę­śli­wym kie­run­ku!

więcej tekstów: Agata