Jak przestać się martwić i zacząć żyć” Dale Carnegie

Jak przestać się martwić i zacząć żyć carnegie

Czy mar­twie­nie się mo­że być na­ło­giem, ta­kim sa­mym jak nad­uży­wa­nie al­ko­ho­lu al­bo pa­le­nie pa­pie­ro­sów? Da­le Car­ne­gie uwa­żał, że tak. Rzu­ca­nie na­ło­gu mo­że być bo­le­sne i ni­gdy nie je­st ła­twe, ale nie je­st nie­wy­ko­nal­ne. Zde­fi­nio­wa­nie pro­ble­mu, bar­dzo w tym po­ma­ga, nic dziw­ne­go, że po­wstał w tym ce­lu spe­cjal­ny pod­ręcz­nik. 

Po książ­kę „Jak prze­stać się mar­twić i za­cząć żyć” się­gnę­łam wła­ści­wie szczę­śli­wym tra­fem. Bar­dzo nie lu­bię po­rad­ni­ków mó­wią­cy­ch jak żyć, bo uwa­żam, że więk­szo­ść z ni­ch je­st prze­peł­nio­na ba­na­ła­mi i obiet­ni­ca­mi bez po­kry­cia. Da­le Car­ne­gie rów­nież ser­wu­je nam prak­tycz­nie sa­me oczy­wi­sto­ści, ale ro­bi to w ta­ki spo­sób, że po­le­ci­łam je­go książ­kę już chy­ba wszyst­kim bli­skim mi oso­bom. Te­raz re­ko­men­du­ję ją i wam.

Au­tor je­st dla mnie oso­bą wia­ry­god­ną, po­nie­waż sam osią­gnął suk­ces. A sko­ro tak, to wie o czym pi­sze. Je­go hi­sto­ria je­st iście ame­ry­kań­ska. W 1909 ro­ku w No­wym Jor­ku, nie­za­do­wo­lo­ny z ży­cia sprze­daw­ca cię­ża­ró­wek po­sta­no­wił zmie­nić pra­cę i po ukoń­cze­niu od­po­wied­ni­ch szko­leń za­czął uczyć lu­dzi jak wy­stę­po­wać pu­blicz­nie. Dzię­ki te­mu do­świad­cze­niu do­wie­dział się bar­dzo wie­le o re­la­cja­ch mię­dzy­ludz­ki­ch. Wie­czo­ro­we kur­sy dla do­ro­sły­ch, któ­re pro­wa­dził, cie­szy­ły się ogrom­nym po­wo­dze­niem. Uczęsz­cza­li na nie głów­nie lu­dzie biz­ne­su z nie­mal każ­dej bran­ży. Car­ne­gie za­uwa­żył, że wspól­ną ce­chą je­go słu­cha­czy je­st to, że wiecz­nie się czymś za­mar­twia­ją i od­bi­ja się to fa­tal­nie nie tyl­ko na ja­ko­ści ich ży­cia, ale też na ich zdro­wiu. Po­sta­no­wił więc na­pi­sać po­rad­nik mó­wią­cy o tym jak po­zbyć się zmar­twień. Chy­ba był po­trzeb­ny, bo sprze­dał się w 6 mi­lio­na­ch eg­zem­pla­rzy.

Za­mknij że­la­zne gro­dzie od­dzie­la­ją­ce cię od prze­szło­ści i przy­szło­ści. Żyj tu i te­raz*

Książ­ka je­st po­dzie­lo­na na osiem czę­ści, z któ­ry­ch każ­da opo­wia­da o in­nej od­sło­nie zmar­twień. Do­wia­du­je­my się ja­ka je­st ich isto­ta i ja­kie są tech­ni­ki ra­dze­nia so­bie z ni­mi. To spodo­ba­ło mi się naj­bar­dziej, bo je­st bar­dzo prak­tycz­ne. Pro­blem sta­je się oswo­jo­ny i fak­tycz­nie po za­sto­so­wa­niu rad od­czu­wa się ulgę. Car­ne­gie przy tym opo­wia­da o bli­ski­ch mu spra­wa­ch. Przy­kła­dy bie­rze z wła­sny­ch do­świad­czeń, al­bo z ży­cia swo­ich zna­jo­my­ch i ro­dzi­ny. Po­ru­sza kwe­stie zwią­za­ne z dą­że­niem do szczę­ścia, nisz­czą­cą si­łą nie­na­wi­ści, ocze­ki­wa­niem wdzięcz­no­ści, czy wy­ko­rzy­sty­wa­niem wła­sne­go po­ten­cja­łu. Ilu­stra­cją do spo­so­bów udo­sko­na­la­nia sie­bie są rów­nież oso­by, któ­re zdzia­ła­ły bar­dzo wie­le w swo­ich dzie­dzi­na­ch. Z książ­ki do­wie­cie się na przy­kład jak Ben­ja­min Fran­klin szu­kał swo­ich wad i co ro­bił by je na­pra­wić. Al­bo jak Win­ston Chur­chill pla­no­wał swo­ją pra­cę, by się za­nad­to nie na­mę­czyć.

W po­rad­ni­ku po­do­ba mi się też przej­rzy­sty układ. Pod każ­dym roz­dzia­łem ma­my pod­su­mo­wa­nie, a w nim wy­punk­to­wa­ne omó­wio­ne wcze­śniej za­sa­dy, dzię­ki cze­mu ła­two je za­pa­mię­tać i od­na­leźć. Ję­zyk je­st bar­dzo pro­sty i bez­po­śred­ni, mi­mo że lek­tu­ra zo­sta­ła na­szpi­ko­wa­na przy­kła­da­mi i cy­ta­ta­mi z mniej lub bar­dziej zna­ny­ch lu­dzi. Znaj­dzie­cie tam ol­brzy­mią ilo­ść traf­ny­ch po­rów­nań. Pi­ło­wa­li­ście kie­dyś wió­ry?

 

Jak przestać się martwić i zacząć żyć carnegie

 

99% rze­czy o któ­re się mar­twi­sz, ni­gdy ci się nie przy­tra­fi

Książ­ka nie je­st oczy­wi­ście ide­al­na. Są kwe­stie, w któ­ry­ch nie zga­dzam się z au­to­rem. De­pre­sji nie da się wy­le­czyć w dwa ty­go­dnie, zaj­mu­jąc się po pro­stu czymś in­nym niż sku­pia­nie się na so­bie, a bez­sen­no­ść mo­że na dłuż­szą me­tę bar­dzo za­szko­dzić, prze­cież wia­do­mo jak waż­ny je­st sen dla pra­wi­dło­we­go funk­cjo­no­wa­nia.

Opró­cz te­go, je­st jed­na rze­cz, któ­ra mi się nie po­do­ba, a wła­ści­wie wy­da­je mi się zbęd­na. Ostat­nia czę­ść za­wie­ra po­nad trzy­dzie­ści hi­sto­rii lu­dzi, któ­rzy dzię­ki za­sto­so­wa­niu przed­sta­wio­ny­ch wcze­śniej wska­zó­wek po­ra­dzi­li so­bie w bar­dzo trud­nej sy­tu­acji ży­cio­wej. O ile w roz­dzia­ła­ch przed­sta­wia­ją­cy­ch kon­kret­ne wła­ści­wo­ści zmar­twień ta­kie przy­kła­dy sta­no­wi­ły od­po­wied­nie tło, to czy­ta­nie kil­ku­dzie­się­ciu hi­sto­rii pod rząd by­ło nu­żą­ce. Cóż, pew­nie Car­ne­gie bar­dzo chciał je za­mie­ścić w książ­ce, a nie pa­so­wa­ły wcze­śniej.

Je­śli tra­fi­sz na sęk, zrób z nie­go sę­ka­cz

Jak prze­stać się mar­twić i za­cząć żyć” to książ­ka, któ­rą prze­czy­ta­łam, bo za­in­try­go­wał mnie ty­tuł, gdy przy­pad­ko­wo zna­la­złam się w dzia­le z po­rad­ni­ka­mi w księ­gar­ni. Wiecz­ne za­mar­twia­nie się rze­czy­wi­ście utrud­nia funk­cjo­no­wa­nie. Pew­nie i mnie coś wte­dy gry­zło, cho­ciaż już na­wet nie pa­mię­tam co. By­ło to kil­ka lat te­mu, a ja na­dal lu­bię od cza­su do cza­su po­prze­glą­dać ra­dy Car­ne­gie­go. Po­rząd­ku­je my­śli. Nie znaj­dzie­cie tam na­iw­ny­ch bzdur, ani in­fan­tyl­ny­ch za­pew­nień. Za­mia­st te­go otrzy­mu­je­my po pro­stu za­chę­tę do po­zy­tyw­ne­go ży­cia. Ta książ­ka je­st jed­nym z naj­lep­szy­ch po­rad­ni­ków do­ty­czą­cy­ch co­dzien­no­ści, współ­cze­sne be­st­sel­le­ry to tyl­ko przy­pi­sy.

 

 

*śród­ty­tu­ły to cy­ta­ty z książ­ki

 

Pau­li­na

więcej tekstów: Paulina

  • Czy­tel­nik

    Prze­czy­ta­łem pół książ­ki i na ra­zie prze­sta­łem się mar­twić, mu­szę dru­gie pół że­by za­cząć żyć 🙂

    • Aga­ta

      Trzy­ma­my kciu­ki! 🙂