6 ulubionych seriali

Ok, tro­chę się po­ża­lę. Naj­pierw mia­łam na­pi­sać o se­ria­la­ch na któ­re cze­kam w 2017 ro­ku, ale z po­cząt­ku stycz­nia zro­bił się na­gle ko­niec mar­ca. Nie bę­dę pi­sać sztan­da­ro­we­go „jak ten czas szyb­ko le­ci”, bo wszy­scy to wie­my, szcze­gól­nie je­śli dzie­je się tak du­żo jak u mnie ostat­nio. Co gor­sza, na­pi­sa­łam po­ło­wę tek­stu, ale ży­cie mnie oszu­ka­ło po raz ko­lej­ny – ja­kimś cu­dem się ska­so­wał i ty­le go wi­dzia­łam. Nie­mniej jed­nak, te­ma­tu o se­ria­la­ch war­ty­ch obej­rze­nia nie chcę od­pusz­czać, więc no nie wiem, na­pi­szę po pro­stu o mo­ich ulu­bio­ny­ch. W su­mie i tak trze­ba cze­kać na ko­lej­ne se­zo­ny w pra­wie każ­dym przy­pad­ku, więc wy­obraź­my so­bie, że se­ria­lo­wy po­czą­tek ro­ku jesz­cze się nie skoń­czył, a ja pi­szę to w ide­al­nym mo­men­cie 😉

No do­bra, to przejdź­my do wstę­pu nu­mer 2 – za­pra­szam na po­st o se­ria­la­ch, któ­ry­ch kon­ty­nu­acji nie prze­ga­pię w 2017 ro­ku 😉
.

1. Mło­dy pa­pież

Był w któ­rymś prze­kro­ju mie­sią­ca, po­le­ca­łam na na­szym fa­ce­bo­oku, mó­wi­łam już też o nim chy­ba wszyst­kim lu­dziom, z któ­ry­mi roz­ma­wia­łam o se­ria­la­ch w ostat­nim cza­sie. Ak­tu­al­nie sta­ram się po­wstrzy­my­wać przed py­ta­niem ich czy już za­czę­li oglą­dać i dla­cze­go, do cho­le­ry, jesz­cze nie 😉

Więc te­raz krót­ko – Ju­de Law, ja­ko ul­tra­kon­ser­wa­tyw­ny pa­pież Pius XIII po­sta­na­wia zro­bić re­wo­lu­cję w Ko­ście­le. Je­st to zde­cy­do­wa­nie jed­na z naj­bar­dziej cha­ry­zma­tycz­ny­ch po­sta­ci se­ria­lo­wy­ch ja­kie znam. Swo­ją „ory­gi­nal­no­ścią” za­sko­czył ca­łą ad­mi­ni­stra­cję wa­ty­kań­ską, któ­ra z trwo­gą pa­trzy w je­go me­try­kę – mło­dy, dłu­go po­ży­je, nie wia­do­mo do cze­go do­pro­wa­dzi. Tym­cza­sem pa­pież po­szu­ku­je swo­jej wia­ry i zma­ga się z trud­ną prze­szło­ścią (jak­kol­wiek to by nie brzmia­ło, nie za­ła­muj­cie jesz­cze rąk), do­ko­nu­je cu­dów i po­peł­nia błę­dy, do któ­ry­ch nie chce się przy­znać. Przy oka­zji oka­zu­je się wy­traw­nym po­li­ty­kiem.

Po pre­mie­rze pod­nio­sły się gło­sy, że se­rial ni­by ata­ku­je Ko­ściół, ale nie słu­chaj­cie ich. Je­st tak prze­ry­so­wa­ny i mo­men­ta­mi ab­sur­dal­ny, że na­wet na chwi­lę nie da się za­po­mnieć, że to ni mniej ni wię­cej, tyl­ko wa­ria­cja na te­mat.
Nie mam po­ję­cia jak hi­sto­ria bę­dzie kon­ty­nu­owa­na w dru­gim se­zo­nie, bo pierw­szy we­dług mnie cał­ko­wi­cie ją wy­czer­pał i za­to­czył ko­ło, da­jąc wy­star­cza­ją­ce po­le do in­ter­pre­ta­cji, ale tym bar­dziej umie­ram z cie­ka­wo­ści, prze­bie­ram nóż­ka­mi i tę­sk­nię.

Se­zon nr 2 za­po­wia­da­ny je­st na paź­dzier­nik, więc je­śli ktoś mógł­by mi po­móc za­hi­ber­no­wać się do te­go cza­su, to wie­cie jak mnie zna­leźć.
.

2. Stran­ger Things

W ze­szłym ro­ku prze­bo­jem wdarł się w ser­ca lu­dzi, któ­ry­ch dzie­ciń­stwo przy­pa­da­ło na la­ta 80. Ja z tam­tej de­ka­dy nie pa­mię­tam zu­peł­nie nic, bo uro­dzi­łam się do­pie­ro pod ko­niec, ale kli­mat se­ria­lu fak­tycz­nie ła­pie wi­dza moc­no i trzy­ma sku­tecz­nie.

Kli­mat” to zresz­tą sło­wo klu­cz, bo hi­sto­ria je­st na­iw­na i pro­sta. Wie­cie, z ga­tun­ku ty­ch, w któ­ry­ch „gang” dzie­cia­ków je­st za­wsze dwa kro­ki przed do­ro­sły­mi, a na koń­cu oka­zu­je się, że te­go po­two­ra jed­nak nie zmy­śli­li.

Stran­ger Things opo­wia­da hi­sto­rię po­szu­ki­wa­nia za­gi­nio­ne­go chłop­ca przez je­go bliski­ch. Oka­zu­je się, że w grę wcho­dzą po­twór, te­le­ki­ne­za i in­ne si­ły z ja­ki­mi nikt z boha­te­rów wcze­śniej się nie spo­tkał. Ma­my za­rów­no sta­tecz­ny­ch, uło­żo­ny­ch mieszkań­ców ma­łe­go mia­stecz­ka, jak i lu­dzi to­tal­nie po­gu­bio­ny­ch w ży­ciu. Po­ru­szo­ne są te­ma­ty ra­dze­nia so­bie (bą­dź nie) ze stra­tą, prze­mia­ny czło­wie­ka i krzyw­dy nie­win­ny­ch. W tle, ob­ra­zu do­peł­nia zły, wiecz­nie knu­ją­cy za ple­ca­mi obywa­te­li rząd.
Faj­nie na­krę­co­ny, efek­ty spe­cjal­ne nie od­rzu­ca­ją. War­to obej­rzeć. Obok „Ho­use of Cards” i „Oran­ge is the new black” je­st to jak dla mnie naj­lep­szy se­rial Net­fli­xa. Jed­ną z głów­ny­ch ról  gra Wi­no­na Ry­der, a czwór­ka naj­młod­szy­ch bo­ha­te­rów krad­nie ser­ce.

Dru­gi se­zon star­tu­je 31 paź­dzier­ni­ka
.

3. Ho­use of Cards

Sko­ro już mo­wa o se­ria­la­ch Net­fli­xa, to przy­pusz­czam, że te­go kon­kret­ne­go nie trze­ba ni­ko­mu przed­sta­wiać. Frank Un­der­wo­od (Ke­vin Spa­cey) prze­cho­dzi dro­gę od se­na­to­ra do pre­zy­den­ta USA, sto­su­jąc co­raz bar­dziej nie­mo­ral­ne chwy­ty i po­su­nię­cia. Przed­sta­wio­ne są ku­li­sy dzia­ła­nia elit wa­szyng­toń­ski­ch, me­to­dy roz­wią­zy­wa­nia kło­po­tli­wy­ch dla ni­ch spraw, ma­ni­pu­la­cji spo­łe­czeń­stwem i in­ne nie­zbyt od­kryw­cze, ale cie­ka­we i trzy­ma­ją­ce w na­pię­ciu po­li­tycz­ne gier­ki. By­le tyl­ko nie brać ich zbyt do­słow­nie 😉
W tej chwi­li głów­nie cze­kam aż Fran­ko­wi, któ­ry je­st pod­ręcz­ni­ko­wym psy­cho­pa­tą, ty­tu­ło­wy do­mek z kart wresz­cie się po­sy­pie (swo­ją dro­gą ta po­stać ma bar­dzo cie­ka­wy pro­fil psy­cho­lo­gicz­ny, ta­ki­ch jak on w po­li­ty­ce nie bra­ku­je). No i oczy­wi­ście Cla­ire ma faj­ne ciu­chy 😉

Pią­ty se­zon 30 ma­ja

.

4. Po­zo­sta­wie­ni

Któ­re­goś dnia, na­gle znik­nę­ło z na­szej pla­ne­ty 2% lu­dzi. Ni­by nie­wie­le, ale wy­star­czy, że­by za­pa­no­wał cha­os. Nie wia­do­mo dla­cze­go znik­nę­li, ani co się z ni­mi sta­ło. Se­rial opo­wia­da o tym, co mo­gło­by się wy­da­rzyć z ludź­mi, któ­rzy po­zo­sta­li, o ra­dze­niu so­bie z na­głym opusz­cze­niem, trau­mą i szo­kiem. Ak­cja za­czy­na się po 3 la­ta­ch od pa­mięt­ne­go dnia, gdy wy­da­wa­ło­by się, że ty­tu­ło­wi „po­zo­sta­wie­ni” po­ma­łu za­czy­na­ją żyć na no­wo.

Po­le­cam, je­śli lu­bi­cie gę­stą at­mos­fe­rę ta­jem­ni­cy, emo­cje i po­szu­ki­wa­nie dru­gie­go dna.

Se­zon trze­ci ru­sza 16 kwiet­nia.
.

5. Gra o Tron

Po­zwo­li­cie, że od­pusz­czę so­bie opi­sy­wa­nie fa­bu­ły, bo chy­ba zna ją każ­dy, a ja wspo­mi­nam o GOT z kro­ni­kar­skie­go obo­wiąz­ku 😉

Je­śli cho­dzi o książ­ki Mar­ti­na to utknę­łam gdzieś w po­ło­wie 3 to­mu, czy­li w „Na­wał­ni­cy Mie­czy”. No a po­tem prze­rzu­ci­łam się na se­rial, któ­ry i tak już, jak wie­my, prze­ści­gnął w fa­bu­le „Pie­śń Lo­du i Ognia”. W każ­dym ra­zie obej­rzę siód­my se­zon, ale bez nad­mier­ne­go en­tu­zja­zmu, bo mam wra­że­nie, że nie­źle się ostat­nio roz­mem­łał.

Na­to­mia­st mam kil­ka po­wo­dów, by nie od­pusz­czać:

1. Jon Snow (i nie­ch mi nikt nie mó­wi, że spi­sko­wa teo­ria L + R = J je­st nie­praw­dzi­wa 😉 ),

2. Ty­rion Lan­ni­ster – mo­ja ulu­bio­na po­stać od za­wsze, na za­wsze i nie­ch mu się wie­dzie,

3. ge­nial­ny kli­mat pół­no­cy, Czar­ny Za­mek i ogól­nie wszyst­ko za Mu­rem,

4. smo­ki <3

5. na­iw­na na­dzie­ja, że ktoś w koń­cu utłu­cze pa­nią Da­ene­rys (na­dzie­ja, w prze­ci­wień­stwie do Da­ny, umie­ra ostat­nia)

6. i jesz­cze je­stem cie­ka­wa jak tam po­ra­dzi so­bie Arya.

Siód­my se­zon ru­sza, rów­no za 3 mie­sią­ce, czy­li 25 czerw­ca

.

6. Ba­tes Mo­tel

 

Lu­bi­cie Hitch­coc­ka? Oglą­da­li­ście „Psy­cho­zę”? Se­rial na­wią­zu­je wła­śnie do te­go słyn­ne­go fil­mu mi­strza gro­zy.

Co praw­da, ak­cja dzie­je się w dzi­siej­szy­ch cza­sa­ch, ale opo­wia­da o dzie­ciń­stwie Nor­ma­na Ba­te­sa, któ­ry ra­zem z mat­ką prze­pro­wa­dza się do Ka­li­for­nii, aby za­cząć no­we ży­cie. Wszyst­ko ma się uło­żyć ide­al­nie. Za­czy­na­ją wspól­nie pro­wa­dzić ty­tu­ło­wy mo­tel i li­czą na ustatkowa­nie. Czy tak bę­dzie? Cóż, psy­chi­ka Nor­ma­na mo­że za­cząć spra­wiać pro­ble­my…

Bar­dzo lu­bię w tym se­ria­lu do­brze od­da­ną, ma­ło­mia­stecz­ko­wą at­mos­fe­rę. Je­st ona na wskroś prze­siąk­nię­ta lo­kal­ny­mi ukła­da­mi i ukła­dzi­ka­mi, wśród któ­ry­ch cięż­ko od­na­leźć się oso­bom z ze­wną­trz. Co tu du­żo mó­wić, tam nic nie je­st ta­kie, ja­kie się wy­da­je. Łącz­nie z głów­ny­mi bo­ha­te­ra­mi. Ra­zem z ni­mi, od­kry­wa­my co i ru­sz ko­lej­ne nie­bez­pie­czeń­stwa w tym sen­nym, z po­zo­ru nor­mal­nym świe­cie. By­wa strasz­nie, by­wa śmiesz­nie, cza­sem wzru­sza­ją­co. A to wszyst­ko za­nu­rzo­ne je­st w przy­jem­nym kli­ma­cie re­tro, bę­dą­cym od­wo­ła­niem do pier­wo­wzo­ru z lat 60.

Pią­ty, ostat­ni se­zon ru­szył kil­ka ty­go­dni te­mu:)

.
To by by­ło na ty­le je­śli cho­dzi o se­ria­lo­we pla­ny. Do­dat­ko­wo po­le­cam jesz­cze We­stworld i Ta­boo, ale ich kon­ty­nu­acje zo­ba­czy­my do­pie­ro w przy­szłym ro­ku, więc pó­ki co nie za­ła­pa­ły się do dzi­siej­sze­go ze­sta­wie­nia.
.

PS: za­łą­czam fil­mik, nie mo­głam się po­wstrzy­mać 😉

.
Pau­li­na

więcej tekstów: Paulina